Kryzys coraz bardziej dotyka służbę zdrowia. NFZ nie ma pieniędzy, żeby zapłacić szpitalom za wszystkich pacjentów leczonych w pierwszym półroczu. W obawie przed zadłużaniem placówek dyrektorzy odsyłają chorych. Może być jeszcze gorzej, bo fundusz ma kłopoty finansowe. Już teraz zapisy do lekarza specjalisty w stolicy przyjmowane są na... 2010 rok.
Sytuacja NFZ nie jest dobra. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku wpływy były niższe od planowanych o ponad 618 mln zł. By załatać dziurę, fundusz postanowił nie zapłacić szpitalom za wszystkie wykonane usługi medyczne, a jedynie za te, które zakontraktował. A to oznacza, że nie otrzymają one 1,6 mld zł.
Szpitale protestują. „Ograniczamy przyjęcia pacjentów” - ogłosili szefowie szpitali powiatowych na Podkarpaciu. W rezultacie długie kolejki do leczenia wydłużyły się jeszcze bardziej. Do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Orłowskiego w Warszawie zgłosiła się kobieta wymagająca konsultacji u gastrologa. Dowiedziała się, że pierwszy wolny termin przypada na... 2010 r.
W Wielkopolsce tamtejszy NFZ już w kwietniu ostrzegł szefów szpitali, że za dodatkowe zabiegi nie zapłaci.
A w drugim półroczu może być jeszcze gorzej. Na Dolnym Śląsku tamtejszy oddział NFZ zaproponował szpitalom kontrakty niższe o 30 proc. Dyrektorzy dolnośląskich szpitali się na to nie zgodzili. Wymusili kontrakt na własnych warunkach, ale tylko czteromiesięczny. Za co przeżyją listopad i grudzień, nie wiadomo. Skarżą się też szefowie placówek w Warszawie, Łodzi.
Minister zdrowia Ewa Kopacz stara się tonować emocje. Zapewnia, że szpitale dostaną pieniądze za wszystkich chorych wyleczonych w pierwszym półroczu.
– Stać nas na to, żeby zapłacić sto procent nadwykonań – zapewniała Kopacz w czwartek (25 czerwca).
– Mamy ograniczone zaufanie do pani minister – odpowiada Zbigniew Strzelczyk, prezes stowarzyszenia podkarpackich szpitali. – W maju mówiła, że pieniądze za pacjentów przyjętych ponad limit zostaną wypłacone na przełomie maja i czerwca - wytyka Strzelczyk. A nie ma ich do dziś.
Co z drugim półroczem? Na ten temat minister Kopacz się nie wypowiada. NFZ z kolei mówi otwarcie, że pieniędzy będzie mniej i trzeba zacisnąć pasa.
– Szpitale muszą podjąć takie działania, które umożliwią im przetrwanie trudnego okresu – mówi Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ.
Czytaj więcej: Ewa Kopacz | NFZ | Zbigniew Strzelczyk | Edyta Grabowska | kolejki do specjalistów | kontrakty z NFZ | kontrakty 2009
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum