Prezes NFZ uznał, że nie ma podstaw do karania Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie i zatrudnionego w nim lekarza Wiktora Krzyżanowskiego, byłego więźnia obozu koncentracyjnego, który wypisywał na siebie i swoją rodzinę recepty dla innych byłych więźniów.
Na prowadzenie skrupulatnej dokumentacji medycznej brakowało mu czasu, dlatego wolał wypisywać recepty na siebie. Zwrotu blisko 86 tys. zł za leki, które od 2005 r. otrzymywali leczeni przez niego w przyszpitalnej przychodni więźniowie obozów koncentracyjnych, domagał się Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ.
Gazeta Wyborcza informuje, że po licznych odwołaniach decyzja w sprawie zwrotu pieniędzy za leki refundowane oparła się o prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. W lutym br. stwierdził on, że nie ma podstaw do karania szpitala i lekarza.
"Przepisy prawa nie nakładają jednoznacznego obowiązku odnotowywania przez lekarza w dokumentacji medycznej faktu wystawiania recept na siebie i rodzinę" - stwierdził prezes Paszkiewicz w piśmie skierowanym do Szpitala Uniwersyteckiego. "Cofam decyzję wydaną przez dyrektora małopolskiego oddziału NFZ i umarzam zobowiązanie Szpitala Uniwersyteckiego w całości" - napisał szef Funduszu.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: Szpital Uniwersytecki w Krakowie | kombatanci, usługi medyczne dla kombatantów | Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ | darmowe leki
Największe organizacje lekarzy powołały sztab kryzysowy