Wojewódzki Szpital Reumatologiczny im. dr Jadwigi Titz-Kosko w Sopocie nie ma kostnicy od lat. Przez lata nie sprawiało to problemów przy zawieraniu umów na świadczenia usług medycznych. Jednak w tym roku placówka nie została nawet dopuszczony do konkursu na 2009 r. Po przeanalizowaniu ankiety system komputerowy ofertę odrzucił.

Sprawa „chłodni do przechowywania zwłok" (jak precyzuje ankieta) jest absurdalna. Szpital nigdy jej nie miał. Nie była mu do niczego potrzebna.

- Zajmujemy się przywracaniem i poprawianiem zdrowia osób dorosłych oraz dzieci cierpiących na ostre i przewlekłe choroby reumatyczne. Nie grożą one zgonem pacjenta. Stąd też nigdy nie mieliśmy w swojej strukturze organizacyjnej ani chłodni, ani pomieszczeń do przygotowania i wydawania zwłok - tłumaczy Barbara Gierak-Pilarczyk, dyrektor placówki.

Od 15 lat w sopockim szpitalu nikt nie umarł. W jego ponad 50-letniej historii był zresztą zaledwie jeden taki przypadek! Szpital przygotowany jest jednak i na taką ewentualność.

- Mamy pomieszczenia pozwalające na dokonanie oględzin zwłok i stwierdzenie zgonu. Umowa z Zarządem Dróg i Zieleni w Sopocie i Akademickim Centrum Klinicznym w Gdańsku gwarantuje nam właściwy transport i godne traktowanie nieboszczyków – wyjaśnia dyrektor.

Brak chłodni to nie jedyny absurd w ankiecie NFZ, na który trafiła dyrekcja sopockiej placówki. Szpital wyraźnie ma pecha. Mieści się bowiem w dwóch budynkach, z których każdy ma inny adres. Oddział dla dorosłych znajduje się tuż przy molo, dla dzieci - w górnym Sopocie.

Placówka może jedynie ubiegać o umowę z funduszem, ale tylko w ramach tzw. rokowań na świadczenia o obniżonym standardzie. Czyli za mniejsze pieniądze niż w tym roku. W dodatku NFZ może je ogłosić dopiero, gdy właściwy konkurs na Pomorzu oficjalnie się zakończy. A to nastąpi najwcześniej około 12 stycznia 2009 r.

- A to oznacza, że w każdym z tych budynków powinnam mieć rentgen, aparat USG z Dopplerem. Po co wyrzucać w błoto pieniądze ze składek ubezpieczonych na zakup dwóch aparatów RTG, skoro pacjentom obu budynków wystarczy jeden? - pyta dr Gierak-Pilarczyk.

Urzędnicy z pomorskiego oddziału NFZ przyznają nieoficjalnie, że wymóg istnienia kostnicy w szpitalu reumatologicznym to nieporozumienie. Idąc tym torem myślenia, powinien ją mieć też np. Urząd Miejski w Gdańsku. Tam też może się zdarzyć, że petent umrze na zawał serca.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH