
NFZ poinformował, że w 2010 roku nakłady na świadczenia zdrowotne będą niższe o ponad 1,5 mld zł w porównaniu z bieżącym rokiem. Minister zdrowia Ewa Kopacz ocenia, że Fundusz może wziąć kredyt, choć ona nie poleca tego rozwiązania.
– Od 4 listopada wchodzi w życie zapis w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który mówi, że plan finansowy NFZ na rok następny nie może być niższy, niż plan z roku ubiegłego (stan na 30 czerwca) – wyjaśnia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik Centrali Funduszu. – Stąd właśnie wynika kwota 1,5 mld zł. Wskaźniki gospodarcze są nieubłagane.
Ewa Kopacz zaznacza, że zgodnie z tzw. ustawą algorytmową w przypadku braku środków na finansowanie świadczeń zdrowotnych, do zaciągnięcia kredytu przez NFZ wymagana jest opinia ministra zdrowia.
– Minister zdrowia jest od tego, żeby pacjentom nie zabrakło procedur, które ratują życie i ja jestem do tego przygotowana. Na to pieniądze muszą się znaleźć. Czy to będzie forma kredytu, czy pieniądze z KRUS, czy to będą inne pieniądze, które zasilą NFZ, o których już dzisiaj poważnie rozmawiamy – podkreśliła w czwartek (29 października) minister Kopacz.
W planie finansowym na 2010 rok na świadczenia medyczne przewidziano ponad 53,6 mld zł, w tym ponad 2,2 mld zł z funduszu zapasowego. W 2009 r. w planie NFZ na świadczenia zaplanowano ponad 55,1 mld zł.
– Rok 2010 na pewno będzie bardzo trudny. Zostanie zahamowana dynamika wzrostu nakładów na lecznictwo. Realnie w stosunku do planu obecnego nakłady będą niższe – mówił w środę prezes Paszkiewicz.
Podkreślił też, że na razie Fundusz nie przewiduje zaciągania kredytów. Takie rozwiązanie byłoby rozważane, gdyby wpływy ze składki ubezpieczeniowej drastycznie spadły.
– Nie ma potrzeby sięgania po kredyty, ponieważ plan finansowy na 2009 r. i tak jest o 5 mld zł wyższy niż kwota, którą NFZ wydał na świadczenia w 2008 r. – mówi potralowi rynekzdrowia.pl Edyta Grabowska-Woźniak. – Warto ponadto przypomnieć, że pożyczki zaciągnięte przez kasy chorych NFZ spłacił do końca dopiero w 2007 r. Kredyt to naprawdę ostateczność. Same komercyjne odsetki wynosiłyby 300-400 mln zł rocznie, które – zamiast na finansowanie świadczeń – trafiałyby do banków.
Zdaniem Ewy Kopacz proponowane podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne byłoby jednak „karaniem pacjentów”.
– W 2008 r. do systemu trafiło 8 mld zł więcej, w br. 5 mld zł więcej, ale poziom satysfakcji pacjentów mimo to się nie zwiększył – mówiła minister Kopacz podczas V Forum Rynku Zdrowia 22 października. – A to oznacza, że sięgnięcie do kieszeni ubezpieczonych nie załatwi sprawy.
Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz informował na początku lipca, że wystąpił do ministrów finansów oraz zdrowia o podwyższenie składki na ubezpieczenie zdrowotne od 2011 roku o 0,25 proc. Nie zgodził się jednak na to ani premier Donald Tusk ani minister Kopacz.