Im mniej skomplikowana operacja, tym więcej fundusz za nią płaci - tak wygląda dziś wycena zabiegów chirurgicznych w obrębie jamy brzusznej. Chirurdzy wykonujący skomplikowane zabiegi wściekają się, że to absurd. Jednak Narodowy Fundusz Zdrowia nie zamierza niczego zmieniać.

Klinika Chirurgii Przewodu Pokarmowego w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach to jeden z nielicznych ośrodków w kraju, w którym chirurdzy podejmują się skomplikowanych operacji trzustki.

- Niestety, są tak słabo wycenione, że na tym tracimy. Najbardziej opłacałoby się nam otwierać brzuch, zajrzeć do środka i od razu go zaszyć. Na takie operacje NFZ pieniędzy nie żałuje. Nie widzi, że robi to nie tylko ze szkodą dla szpitali i lekarzy, ale także dla pacjentów, bo po co robić skomplikowane operacje za małe pieniądze? - mówi "Gazecie Wyborczej" prof. Paweł Lampe, kierownik kliniki, i pokazuje tabelkę, w której absurdy w wycenie operacji widać jak na dłoni.

Za tzw. laparatomię zwiadowczą, czyli wspomniane już otwarcie i zszycie brzucha bez jakiejkolwiek ingerencji, NFZ płaci dziś 5,1 tys. zł. Jeśli jednak chirurg po otwarciu brzucha podejmie się trudu wycięcia esicy (część jelita grubego), śledziony lub części żołądka, szpital otrzyma 500 zł mniej!

- To tym większy absurd, że podczas każdej operacji trzeba wykonać badanie jamy brzusznej i obejrzeć wszystkie narządy. Inaczej popełniłoby się błąd w sztuce - tłumaczy dr Katarzyna Kuśnierz, chirurg z katowickiej kliniki.

To nie koniec absurdów. Za rutynowy zabieg wycięcia pęcherzyka żółciowego fundusz płaci 3,2 tys. zł, tymczasem za duże zabiegi na wątrobie, jak częściowe jej wycięcie, jedynie 2,7 tys. zł. Operacja zszycia przewodu żółciowego z jelitem (wymaga tylko jednego zespolenia) wyceniona jest na 10,7 tys. zł, podczas gdy wymagająca kilkakrotnie więcej czasu operacja wycięcia tzw. głowy trzustki (podczas tego zabiegu wycina się poza częścią trzustki także część żołądka, jelita i przewodu żółciowego i wykonuje aż trzy skomplikowane zespolenia) warta jest dla NFZ-etu zaledwie tysiąc złotych więcej.

- W USA za taki sam zabieg trzeba zapłacić równowartość 260 tys. zł. Rozumiem, że NFZ nie może płacić tyle samo, ale płacenie nam 25 razy mniej uważam za skandal! Zwłaszcza że w innych dziedzinach medycyny różnice między Stanami a Polską są znacznie mniejsze - mówi prof. Lampe. Od ponad roku stara się o zmianę stanowiska funduszu. - Pisałem, spotykałem się, chciałem sprawę załatwić spokojnie. Bez skutku.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH