Ministerstwo Zdrowia jeszcze raz przeanalizuje skutki wycen w kardiologii  Komisja Zdrowia: MZ jeszcze raz przeanalizuje skutki wycen w kardiologii. Fot. Archiwum

Może dojść do wzrostu liczby zgonów na zawał - alarmowali kardiolodzy w czasie wtorkowych (10 października) obrad na Sejmowej Komisji Zdrowia. Wysłuchali ich posłowie, którzy debatowali na temat obniżenia wycen w kardiologii interwencyjnej i zabezpieczenia dostępności do świadczeń z zakresu kardiologii.

Aleksander Żurakowski, prezes Stowarzyszenia Zawodowego Kardiologów Interwencyjnych, powiedział, że jego środowisko jest zaniepokojone nie tylko wycenami procedur, ale również usunięciem ze świadczeń bezlimitowych stanów przedzawałowych, czyli niestabilnej dławicy piersiowej.

- Przez to cofamy się w kardiologii. Widzimy ewidentne błędy w wycenach. Część procedur tzw. zachowawczych, czyli takich, gdy nie robi się zabiegu, jest wycenionych wyżej niż te same procedury zachowawcze połączone z zabiegami. To ewidentne błędy - powiedział Żurakowski i dodał, że zna wiele przykładów na to, że zastosowano całkowicie błędne wyceny.

Na te same kwestie zwrócił uwagę prof. Paweł Buszman, prezes Polsko - Amerykańskich Klinik Serca. Przypomniał, że w ostatnich 17 latach dokonał się olbrzymi postęp w leczeniu chorób układu krążenia.

- Polska stawiana była jako przykład sukcesu w leczeniu chorób serca. Było to możliwe dzięki olbrzymiemu wysiłkowi kardiologów i dużym nakładom finansowym - zarówno państwowym, jak i prywatnym.

Tymczasem kardiologia staje się chłopcem do bicia. - Udowadnia się nam, że procedury były zbyt wysoko wyceniane. Do tego jeszcze mamy do czynienia z nierównym dostępem do kontraktowania usług i zmowami, które prowadzą do konieczności zamykania ośrodków kardiologii - stwierdził.

- Najgorsza rzecz jaka się teraz wydarzyła, to usunięcie niestabilnej dławicy piersiowej z koszyka OZW, co grozi zwiększeniem liczby zawałów i zwiększeniem liczby zgonów - alarmował prof. Buszman.

- Chodzi o to, żeby leczyć tych ludzi zanim dostaną zawału, a nie wtedy gdy go dostaną - przekonywał posłów z Sejmowej Komisji Zdrowia prof. Adam Witkowski, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Wiceminister zdrowia Piotr Gryza odpierał zarzuty dziesiątkami tabelek i twierdzeniem, że było zbyt dużo placówek, które wykonywały nienaturalnie dużo świadczeń z kardiologii interwencyjnej i zarabiały na nich.

- Mamy element epidemiologiczny - przyznał wiceminister, ale także - podkreślił - ”element poważnego zaangażowania biznesowego”. W tym kontekście wskazał na biznesową działalność dużych firm oferujących usługi w zakresie kardiologii interwencyjnej, które są finansowane ze środków publicznych.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH