Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie ostro zareagowała na słowa krytyki pod adresem lekarzy skierowane przez minister Ewę Kopacz w telewizji TVN24 po prowokacji dziennikarskiej dotyczącej nieudzielenia pomocy reporterowi TVN24, który w warszawskich szpitalach udawał zarażonego grypą A.
W przesłanym do portalu rynekzdrowia.pl komunikacie przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, Andrzej Włodarczyk stwierdził, że została „zdyskredytowana część środowiska lekarskiego”.
Przypomnijmy, że minister Kopacz zareagowała bardzo krytycznie w stosunku do lekarzy, którzy nie udzielili odpowiedniej pomocy reporterowi, odsyłano go m.in. do szpitala zakaźnego publicznymi środkami transportu.
– Jeśli się mordują w tym zawodzie, to niech odejdą, niech tam będą tylko ci, co go czują. To oni mają służyć pacjentowi, a nie odwrotnie – powiedziała pani minister w studiu TVN24. – (...) Konsekwencje powinny być wyciągnięte nie tylko w stosunku do lekarzy, ale przede wszystkim dyrektora, który odpowiada za organizację pracy i realizację kontraktu - oświadczyła Ewa Kopacz.
„Minister Zdrowia domagała się także, aby samorząd lekarski zajął się tą sprawą, a nie tylko problemami wynagrodzeń lekarskich. Wypowiedź ta wywołała oburzenie w środowisku lekarskim. Zadaniem samorządu lekarskiego nie jest zarządzanie systemem lub placówkami ochrony zdrowia. Są to kompetencje Ministra Zdrowia, organów założycielskich placówek ochrony zdrowia i kadry menedżerskiej” - czytamy w świadczeniu przewodniczącego ORL.
Dr Włodarczyk dodaje, że „lekarze polscy wykonują swój zawód w trudnych warunkach z pełnym zaangażowaniem i w sposób kompetentny, otrzymując za tę odpowiedzialną pracę, niskie – nieodpowiadające ich kwalifikacjom – wynagrodzenie”.
Czytaj więcej: Ewa Kopacz | Andrzej Włodarczyk | prowokacja dziennikarska | Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie | świńska grypa | wirus A/H1N1
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum