Miliard poza limitem, czyli różne punkty widzenia świadczeniodawców i płatnika

Jak już informowaliśmy, Centrala NFZ sporządziła wstępne zestawienie dotyczące tzw. nadwykonań w 2010 roku. Ogólna wartość świadczeń udzielonych pacjentom ponad limit ustalony w kontrakcie z płatnikiem wyniosła 1 065 642 000 zł. Oznacza to spadek w stosunku do 2009 roku o 550 mln zł. Łączny budżet NFZ na świadczenia szpitalne wyniósł w 2010 roku 23,4 mld zł, czyli nadwykonania stanowiły 4,55 proc. tej kwoty.

W 2007 i 2008 roku nadwykonania osiągnęły odpowiednio ponad 96 mln zł i prawie 419 mln zł. W analogicznych okresach na szpitalnictwo przeznaczono nakłady w wysokości 19 mld zł i 25 mld zł.

- W 2008 r., mimo wzrostu nakładów na lecznictwo szpitalne o 6 mld zł w stosunku do 2007 roku, wielkość zgłoszonych przez szpitale nadwykonań wcale nie zmalała, wprost przeciwnie - zauważa Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ.

Sądzi, że nawet gdyby Fundusz wydał na szpitale dwa, trzy razy więcej, to ponadlimitowe świadczenia też by się pojawiły. Jego zdaniem nie mają one bezpośredniego związku z nakładami finansowymi na ochronę zdrowia - raczej z tym, że niektórzy dyrektorzy nie trzymają w ryzach wydatków. - A przecież obie strony - płatnika i świadczeniodawcę - obowiązują podpisane kontrakty - dodaje.

Niska dyscyplina to wysokie nadwykonania
Troszyński mówi, że błędem jest traktowanie zadłużenia jako zjawiska wymuszonego przez niskie finansowanie i źle wycenione procedury. Polemizuje z poglądem, że gdyby było wystarczająco dużo pieniędzy w systemie, zniknąłby problem nadwykonań. Uważa bowiem, że w znacznym stopniu jest on efektem złego zarządzania i braku kontroli nad menadżerami.

- Dyrektor oddziału NFZ nie może przekroczyć planu finansowego, bo stanie przed komisją dyscypliny finansów publicznych. Dyrektorzy szpitali tak ostro nie są traktowani - zauważa.

Rzecznik NFZ twierdzi, że w arkuszach sprawozdawczych, które spływają do departamentu ekonomiczno-finansowego NFZ znaleźć można wiele pozycji, których nie sposób uznać za świadczenia ratujące życie.

- Z naszych analiz wynika, że około 50 proc. świadczeń zgłaszanych przez szpitale jako ratujące życie tak naprawdę nie wymagało natychmiastowej interwencji lekarza - zaznacza.

W marcu ubiegłego roku na łamach Służby Zdrowia, Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ wskazuje m.in., że najwięcej nadwykonań „jest w takich specjalnościach medycznych, w których teoretycznie nie powinno ich być w ogóle, czyli np. w okulistyce, gdzie udział świadczeń planowych w nadwykonaniach sięga 90 proc., czy laryngologii, gdzie wynosi on około 80 proc., czy urologii - około 70 proc. (…) Wygląda to tak jakby oddziały szpitalne w Polsce kompletnie nie przejmowały się ograniczeniami finansowymi, umowami z płatnikiem, jakby w ogóle nie istniały dyrekcje szpitali.”

Nocna ulga dla szpitali

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH