O zmiany w rozdzielaniu pieniędzy na leczenie walczy kilka województw - w tym Lubuskie. Nawet 90 mln zł rocznie więcej mogłoby być w kasie lubuskiego NFZ, gdyby pieniądze dla regionów były inaczej naliczane - podaje Gazeta Wyborcza.

W 2010 r. lubuski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia dostanie z centrali jedynie 40 mln zł więcej na leczenie chorych niż w tym roku. To niewiele biorąc pod uwagę fakt, że lekarze już teraz musieli wprowadzić oszczędności w obawie, że nie dostaną pieniędzy za tzw. nadwykonania. Dziś budżet lubuskiego Funduszu to ok. 1,3 mld zł (najmniejszy budżet w kraju).

Posłowie z regionu lubuskiego twierdzą, że sytuacja w przyszłym roku nie będzie najgorsza - bo są regiony, które nie dostaną ani złotówki więcej w stosunku do tego roku. Problem jednak pozostaje - bardziej sprawiedliwy sposób dzielenia publicznych pieniędzy na świadczenia zdrowotne.

Dziś centrala NFZ liczy na podstawie algorytmu, którego jednym z kryteriów jest średni dochód przypadający na gospodarstwo domowe w regionie. Tam, gdzie dochód jest niski, przypada mniej pieniędzy dla Funduszu. W ten sposób najwięcej tracą województwa podkarpackie i lubelskie. Według niektórych wyliczeń strata z tego powodu województwa lubuskiego wynosi ok 70-90 mln zł rocznie.

Posłowie najbardziej pokrzywdzonych województw zwrócili się już do Ministerstwa Zdrowia i prezesa NFZ z postulatem zmiany algorytmu. O inne naliczanie pieniędzy dla regionów walczą również marszałkowie województw. Na ostatnim konwencie kilku marszałków zdecydowało, że też będą lobbować za zmianą algorytmu.

 – Stawki na leczenie pacjentów są dzielone niesprawiedliwie. Najbogatsze regiony dostają najwięcej pieniędzy. W dodatku pacjenci z tych rejonów nie muszą opuszczać swojego województwa, żeby leczyć się w specjalistycznych klinikach. Narodowy FZ nie traci zatem pieniędzy na płacenie za tzw. migracje chorych - mówi Elżbieta Polak, wicemarszałek odpowiedzialna za służbę zdrowia w Lubuskiem.

Obecny algorytm został ustalony za poprzedniej ekipy rządzącej, czyli wówczas, kiedy wiceministrem zdrowia był Bolesław Piecha, dziś poseł PiS i przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

– Algorytm został wówczas zmieniony,  by brać pod uwagę migrację pacjentów, uwzględnić pojawiające się wtedy kwestie płacowe. Jako kryterium dodano też siłę dochodową danego regionu. Ustalony wówczas algorytm obowiązuje od kilku lat. Skąd wzięły się teraz takie dysproporcje, trudno stwierdzić – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Bolesław Piecha.

Były wiceminister pytany o to, co należy zrobić, aby algorytm nikogo nie dyskryminował odpowiada, że nie ma dobrego rozwiązania. – Bo mamy różne zarobki, zmienia się baza opieki zdrowotnej. Mamy równe żołądki, ale nierówno płacimy - podsumowuje Bolesław Piecha.

Według lubuskiej posłanki PO Bożeny Sławiak z sejmowej komisji zdrowia, prace nad zmianą algorytmu już się zaczęły.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH