Do tej pory Lubuskie było białą plamą na telemedycznej mapie Polski. Już wkrótce nasz region może jednak dorównać wybitnym ośrodkom w kraju

W zielonogórskim szpitalu o telemedycynie mówi się od dawna. Gdy w ciągu ostatnich kilku lat lecznica kupowała sprzęt do diagnozowania pacjentów, za każdym razem szefowie szpitala podkreślali, że nowoczesne urządzenia będą mogły w przyszłości służyć do leczenia na odległość. Szpital Wojewódzki w Zielonej Górze ma m.in. tomografy komputerowe, rezonanse magnetyczne, aparaty do USG, które dają cyfrowy obraz. Do tej pory pacjenci sporadycznie byli diagnozowani na odległość przez specjalistów z innych miejsc w kraju. Od kilku lat sieć telemedyczną mają już m.in. Wielkopolska i Dolny Śląsk.  

Największą przeszkodą przy uruchomieniu telemedycyny w regionie były do tej pory łącza internetowe. Szpital ma klasyczne połączenie z siecią. Natomiast przy przesyłaniu danych medycznych potrzeba łącza szerokopasmowego. Uczelnia obiecuje udostępnić je lecznicy.

Na początek w sieć mają się połączyć lubuskie szpitale. Powiatowe lecznice będą korzystać z wiedzy lekarzy z Zielonej Góry.

- Podpisaliśmy już porozumienie ze szpitalami z Sulechowa, Krosna Odrzańskiego i Żar. Chcemy zacząć od współpracy w zakresie neonatologii - mówi Waldemar Taborski, dyrektor szpitala w Zielonej Górze.

Tutejszy oddział neonatologiczny dwa lata temu zdobył trzeci stopień referencyjności. Oznacza to, że może leczyć noworodki na tak wysokim poziomie, jak kliniki w Poznaniu czy Wrocławiu. Lekarze z powiatowych szpitali nie będą musieli przywozić do Zielonej Góry swoich małych pacjentów. Wystarczy, że o pomoc w postawieniu diagnozy poproszą swoich kolegów ze szpitala wojewódzkiego. Taborski już myśli o uruchomieniu telemedycyny na innych oddziałach.

- Razem z mniejszymi szpitalami chcemy się starać o pieniądze z Unii Europejskiej. Myślimy o dużym wspólnym programie. Środki są potrzebne m.in. na wymianę aparatów rentgenowskich. Program może kosztować nawet kilka mln zł - mówi.

Konsultacje przez internet oznaczają oszczędności dla szpitali. - Zdarza się, że w niektórych rejonach radiolog jest potrzebny raz w tygodniu. Popołudniami i nocą może pracować dwóch-trzech radiologów na cały region. Małe szpitale zamiast opłacać etat specjalisty, zapłacą tylko za pojedynczy opis zdjęcia - przekonuje Taborski.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH