Lubuskie: protesty w obronie oddziału Polskiego Związku Głuchych

Protesty pod hasłem "Obcy we własnym kraju" zapowiadają podopieczni Lubuskiego Oddziału Polskiego Związku Głuchych w Zielonej Górze. Placówka boryka się z poważnymi problemami finansowymi; pieniędzy brakuje na pensje dla tłumaczy języka migowego.

Happeningi mają się odbyć przed siedzibami władz Zielonej Góry, Gorzowa Wlkp., Lubska, Żar, wojewody lubuskiego, marszałka województwa oraz lubuskich posłów.

- Jeżeli nie znajdzie się rozwiązanie naszego problemu, członkowie Polskiego Związku Głuchych, ich rodziny i solidaryzujący się z głuchymi słyszący sympatycy PZG będą bojkotować tegoroczne wybory - powiedziała sekretarz zarządu Lubuskiego Oddziału Polskiego Związku Głuchych w Zielonej Górze, Cecylia Danielak.

Pod opieką oddziału PZG jest w regionie ok. tysiąc głuchych osób. Na całoroczne funkcjonowanie oddziału, pod który podlegają cztery koła - w Gorzowie Wlkp., Zielonej Górze, Lubsku i Żarach - potrzeba ok. 200 tys. zł. W skali kraju PZG otrzyma w tym roku od PFRON 5 mln zł z wnioskowanych 11 mln zł. Dla lubuskiego oddziału w tym roku przyznano ok. 42 tys. zł; pieniądze jeszcze nie wpłynęły.

Rzecznik prasowy PFRON, Tomasz Leleno, powiedział, że eksperci tego Funduszu zakwestionowali niezwykle wysokie koszty administracyjne działalności PZG dotyczące m.in. wysokości wynagrodzeń personelu, a także przeprowadzenia drogich remontów: - Znaczącą część budżetu stanowiły też wydatki na przejazdy i delegacje.

Według Leleno PFRON od 26 kwietnia jest gotowy do podpisania umów z PZG, by pieniądze mogły trafić do poszczególnych oddziałów.

- Właściwie nie ma szans, byśmy mogli otrzymać większą kwotę, chyba że ministerstwo zdrowia przekaże PFRON-owi więcej pieniędzy. Obecna dotacja nie pozwala nam na funkcjonowanie - mówi natomiast sekretarz Danielak.

Na pytanie, czy w związku z brakiem pieniędzy dojdzie do likwidacji oddziału PZG, odpowiedziała, że zarząd będzie działał społecznie, ale nie poradzi sobie bez tłumaczy języka migowego, których wciąż brakuje.

- Bez tłumaczy głusi nie radzą sobie w codziennym życiu. Pomagamy im przy sprawach urzędowych, rozliczaniu PIT-ów, a także np. przy organizacji ślubu. Przede wszystkim jesteśmy przewodnikami po gąszczu przepisów, pomocnikami w sprawach rodzinnych, kontaktach z lekarzami, w rozwiązywaniu problemów i organizacji wolnego czasu oraz powiernikami w sprawach osobistych, bo tylko z nami mogą porozmawiać - dodała Danielak, która sama jest tłumaczem jęz. migowego.

W zielonogórskim oddziale na niepełnych etatach zatrudnionych jest sześć osób, wszystkie są na wypowiedzeniu, od kilku miesięcy nie otrzymują wynagrodzenia. Do prawidłowego funkcjonowania oddziału niezbędne jest zatrudnienie ośmiu osób. Oddział ma też ok. 11 tys. zł zaległego zadłużenia za opał.

Pierwsze problemy finansowe pojawiły się już kilka lat temu, gdy PFRON zmniejszał dotację, najpierw do 70 proc., następnie 60, a w bieżącym roku - 31,7 proc. ubiegłorocznej dotacji.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH