Jest mniej pieniędzy na rehabilitację, placówki ograniczają przyjęcia pacjentów na zabiegi rehabilitacyjne i kolejki oczekujących na nie wydłużają się.
W ZOZ MSWiA w Zielonej Górze zapisy na elektroterapię przyjmowane są na początek marca. Najdłużej, bo aż do lipca, czekać trzeba na krioterapię. Podobna sytuacja jest w NZOZ Elżbietanki gdzie zapisy na masaż wodno-wirowy i ćwiczenia w odciążeniu przyjmowane są na marzec. Na pole magnetyczne, laser, ultradźwięki kolejka sięga już kwietnia.
– Moglibyśmy przyjąć więcej osób, ale Fundusz wyznaczył nam limity i nic na to nie poradzimy – przyznaje Katarzyna Furmańska, rehabilitantka.
I proponuje inne rozwiązanie: wizyty prywatne. Ale te kosztują. Np. za masaż całego kręgosłupa (10 zabiegów) trzeba zapłacić 320 zł. W Aldemed Centrum Medyczne zapisy na wszystkie zabiegi przyjmowane są dopiero na czerwiec. Dostanie się do kriokomory graniczy z cudem. Jedynym wyjątkiem jest Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy. Tu nawet na masaż suchy czeka się jedynie do dwóch miesięcy. Pozostałe zabiegi wykonywane są „od ręki”. Przyjmowani tu są jednak wyłącznie pacjenci z tak zwaną patologią zawodową.
Rzeczniczka NFZ Sylwia Malcher-Nowak na łamach Gazety Lubuskiej potwierdza, że rehabilitacja otrzymała w tym roku najmniej środków, bo pieniędzy na leczenie jest znacznie mniej. Zdaniem rzeczniczki cięcia nie dotyczą jedynie dopłat do leków, hemodializ, leczenia zawałów, intensywnej terapii, czy leczenia onkologicznego.
– Niestety, z tego powodu na inne świadczenia musieliśmy przeznaczyć mniej pieniędzy. Dotyczy to właśnie rehabilitacji, ale także stomatologii i leczenia uzdrowiskowego – stwierdza rzecznik Lubuskiego NFZ.
Według informacji otrzymanych z Lubuskiego OW NFZ w styczniu wartość umów na rehabilitację wynosiła w styczniu 2009 roku 39 mln 877 tys. zł, w grudniu 40 mln 819 tys. natomiast w styczniu 2010 już tylko 37 mln 832 tys.
Z tego zestawienia widać, że kontrakty świadczeniodawców w zakresie rehabilitacji są w tym roku mniejsze o dwa miliony złotych w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
– Mamy nadzieję, że to się zmieni. Co roku bowiem z usług w naszych placówkach rehabilitacyjnych korzystają pacjenci z innych województw. A to oznacza, że za leczenie tych chorych płacą ich odziały NFZ (są to rozliczenia za tzw. migracje pacjentów). Te pieniądze na pewno trafią do naszych świadczeniodawców – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Malcher Nowak.
Czytaj więcej: rehabilitacja | Sylwia Malcher-Nowak | Stanisław Łobacz | Lubuski Oddział Wojewódzki NFZ | kontraktowanie świadczeń rehabilitacyjnych z NFZ | fundusze na rehabilitację
Szczecin: samorządowa dotacja dla szpitala