Dla urzędników Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Lublinie kryzys nie jest straszny, bo raz po raz dostają podwyżki. Tymczasem NFZ jest winien lubelskim szpitalom już ponad 200 mln zł. Chorzy miesiącami muszą czekać na zabiegi i operacje.

W ostatnim roku, kiedy wszystkim żyje coraz gorzej, urzędnicy dostają podwyżki i premie. Ich pensje urosły o ponad 15 proc., czyli nawet o 700 zł i więcej. Teraz przeciętne wynagrodzenie brutto w funduszu na Lubelszczyźnie wynosi 4900 zł.

– Kiedy pacjenci słyszą o pensjach urzędasów z funduszu, łapią się za głowy. Myślą tylko o tym, by im było dobrze – nie kryje oburzenia 75-letnia pacjentka, Anna Klębowska. – Dając sobie podwyżki, okradają chorych. To przez nich muszę czekać tak długo na rehabilitację - stwierdza.

Pacjentom jest coraz gorzej. Kolejne lubelskie szpitale wprowadzają ograniczenia w przyjęciach chorych. Zapowiedział to właśnie Szpital Kliniczny w Lublinie, największy specjalistyczny w regionie. Podobnie jest w lecznicach powiatowych. Fundusz też nie chce oddać placówkom ponad 200 mln zł za leczenie chorych przyjętych ponad plan.

Dr Dariusz Hankiewicz, dyrektor Szpitala w Radzyniu Podlaskim i przewodniczący konwentu szpitali na Lubelszczyźnie, jest zszokowany.

– Czekamy na wytłumaczenie tej sytuacji przez NFZ. Chcemy usłyszeć, dlaczego urzędnicy dostają podwyżki teraz, kiedy nie ma pieniędzy dla szpitali

Przypomnijmy, że dyrektorzy wspólnie chcą iść do sądu, by domagać się od NFZ wypłat za nadwykonania.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH