Lubelski oddział NFZ przesłał do Ministerstwa Zdrowia list, w którym stwierdza, że sposób podziału środków na finansowanie świadczeń trzeba zmienić, ponieważ już w przyszłym roku może brakować pieniędzy na leczenie na Lubelszczyźnie.

Ministerstwo ma rozpocząć prace nad zmianą algorytmu - informuje Gazeta Wyborcza. NFZ nie ma jeszcze danych o przekroczeniach kontraktów, jednak Karol Ługowski, rzecznik lubelskiego NFZ potwierdza, że placówki z kontraktami półrocznymi już w pierwszym kwartale zrealizowały więcej niż połowę świadczeń.

Według lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia problem wynika z tzw. algorytmu podziału pieniędzy, według którego Ministerstwo Zdrowia wylicza kwoty dla regionów od 2007 roku. Od tamtego czasu ilość pieniędzy przeznaczanych na świadczenia zdrowotne na Lubelszczyźnie regularnie spada.

- Zauważamy tendencję zmniejszania się środków w rezerwach, przy jednoczesnym przesuwaniu tych środków na umowy bieżące, co powoduje zmniejszenie możliwości opłacania świadczeń ponadlimitowych, także tych ratujących życie - napisała Rada lubelskiego NFZ do minister Ewy Kopacz. Jeśli nic się nie zmieni, to na Lubelszczyźnie w przyszłym roku może zabraknąć pieniędzy na świadczenia zdrowotne.

Reakcja lubelskiego oddziału Funduszu jest zapewne odpowiedzią na coraz częściej pojawiające się dramatyczne doniesienia z woj. lubelskiego, gdzie coraz więcej szpitali staje przed wyborem zadłużania się lub wstrzymania przyjęć.

Jak już podawaliśmy, przyjęcia na niektóre oddziały wstrzymał np. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej im. F. Skubiszewskiego w Radzyniu Podlaskim.

 - Kontrolujemy przyjęcia na danym oddziale, w danym miesiącu. Jeżeli wykonamy 100 proc., to wstrzymujemy planowe przyjęcia - tłumaczył portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor radzyńskiego szpitala, Dariusz Hankiewicz.

W ten sposób dyrektor stara się zbilansować przyjęcia na oddziałach; niektóre z nich przyjmują ponad plan, inne mniej niż w 100 proc. Nie chce zadłużać placówki i uważa, że jest to jedyne wyjście w tej trudnej sytuacji. - Moje rozmowy z dostawcami towarów i usług mają jakieś granice - zaznacza.

Za to dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Łukowie, Jerzy Kamiński, mówi, że bez problemu przyjmie pacjentów do szpitala, ale...

- Niestety, o ile w szpitalu nie ma jeszcze kłopotów, o tyle o ich wizytach w szpitalnej przychodni możemy zapomnieć. Tu wstrzymaliśmy przyjęcia, w ramach usług ambulatoryjnych nie wykonamy też tutaj tomografii komputerowej - mówi Jerzy Kamiński.

Zdaniem niektórych dyrektorów, brak pieniędzy na ochronę zdrowia na Lubelszczyźnie, to skutek działania niesprawiedliwego algorytmu podziału środków.

- Na Mazowszu Fundusz zapłacił za wszystko za ubiegły rok i jeszcze zostało mu 550 mln zł. Dlaczego pieniędzy, które zostały, nie można było przenieść na Lubelszczyznę? Na Mazowszu dyrektorzy chcą wykonać jak najwięcej, my musimy wyhamować wykonania. Czy znowu wróciliśmy do podziału na Polskę A i Polskę B? Dlaczego takich problemów jak u nas nie ma w Wielkopolsce czy na Śląsku? – mówił nam zdenerwowany dyrektor jednego ze szpitali w woj. lubelskim.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH