Jeden z czytelników naszego portalu napisał na forum:

... Ale obsadę dyżurową (godziny: 15:00 - 7:25 oraz całodobowo dni wolne od pracy) zapewnia zewnętrzna firma o nazwie NZOZ Lumed. To tej firmie, a nie SZPITALOWI, lekarze wypowiedzieli umowy. To Lumed nie może od 1 lipca zapewnić obsady dyżurowej, mimo, że podpisał ze szpitalem kontrakt. Dlaczego więc, za nieudolność kontrahenta, dyrektor Gimlewicz karze własnych lekarzy i wyrzuca ich z pracy?

Poprosiliśmy o wyjaśnienie dyrekcję szpitala, związki zawodowe  i władze powiatu.

Sekretarz powiatu lubaczowskiego, Władysław Szyk, stwierdził:

– Nie było możliwości spełnić  żądań płacowych tej grupy lekarzy, skoro inni się zgodzili pracować za mniej i nie widzę powodu traktować tej grupy w sposób specjalny. Natomiast nie zna więcej szczegółów dotyczących zatrudniania lekarzy na dyżurach czy w weekendy i święta.

W tej sprawie wypowiedział się dyrektor Szpitala Specjalistycznego, Witold Gimlewicz:

– Dyżury i  godziny pozaetatowe obsługiwał nam na zasadzie kontraktu Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Lumed, z którym ja, jako dyrektor podpisałem umowę i w rzeczywistości ja płaciłem za dodatkowe godziny pracy. W chwili kiedy lekarze zażądali podwyżki do 50 złotych za godzinę pracy podjęliśmy razem z dyrektorem firmy z nimi rozmowy i doszliśmy do porozumienia z lekarzami z innych oddziałów.
Jedynie lekarze z oddziału wewnętrznego nie wyrazili zgody na proponowaną stawkę. Ponieważ firma Lumed nie była w stanie zapewnić kompleksowej opieki na oddziale: do południa i w nocy oraz w dni wolne, musiałem lekarzom dać wypowiedzenia z pracy, gdyż i tak oddział należało zamknąć. W tej chwili rozpisałem konkurs na kompleksową obsługę oddziału i czekam na zgłoszeniaa. Mogą do niego przystąpić nawet ci sami lekarze, którzy zostali zwolnieni, ale  w ramach kontraktu. Ja muszę mieć zapewnioną pełną obsadę i opiekę całodobową na oddziale.

Przewodniczący szpitalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Mariusz Lesiczka:

– Pieniądze w tym sporze były jedynie pretekstem. Praca w szpitalu jest bardzo trudna ze względu na wymagania dyrektora, który jest w permanentnym sporze z personelem. W ciągu kadencji dyrektora Gimlewicza, czyli około sześciu lat, oddział chorób wewnętrznych już po raz trzeci zmienia organizację pracy i obsadę, bo lekarze nie są w stanie pracować w takich warunkach.  Ośmiu lekarzy zatrudnionych na  oddziale interny, wysokiej klasy specjaliści, nie chcą już wracać do pracy w  tym szpitalu i mają zapewnione miejsca w innych placówkach. Głównym powodem konfliktu jest więc brak porozumienia i zła atmosfera w pracy, a nie żądania płacowe lekarzy.

Konflikt trwa. Oddział jest zamknięty

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH