Szpital Wojewódzki w Łomży od kilku tygodni przyjmuje pacjentów tylko w stanach zagrażających życiu. Przyczyna jest taka sama, jak w szpitalach białostockich czy gdańskich: brak pieniędzy za tzw. nadwykonania.

Zastępca dyrektora placówki Jan Bajno przyznaje, że sytuacja jest bardzo trudna a szpital stosuje na razie sprawdzoną przez inne szpitale metodę, czyli przyjmuje jedynie pacjentów w stanach zagrażających życiu.

Powodem, jak w wielu innych placówkach, są nieuregulowane należności za leczenie ponad limit, ustalony kontraktem z NFZ. Większość oddziałów w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży wykonało bowiem kontrakt na poziomie 120 i więcej procent. Podlaski Oddział NFZ wyjaśnia, że nie będzie zapłaty za nadwykonania i zapłaci tylko za zabiegi, które będą ratowały życie. Wstrzymano więc przyjęcia pacjentów.

Taki stan w łomżyńskim szpitalu trwa około miesiąca. Lekarze pracują jak na ostrym dyżurze, ale alarmują, że trudno jest sprecyzować jednoznacznie, czym jest stan zagrożenia życia. Są sytuacje, gdy to, co nie szkodzi pacjentowi w danej chwili, może rozwinąć się w stan, który pogorszy jego zdrowie. Dr Telesfor Saracen, ordynator oddziału urologicznego w tym szpitalu, mówi, że nikt nie podjął się jednak określenia definicji „zagrożenie życia”. Jeśli pacjent ma kamienie w moczowodzie, to nie umrze, ale jeśli rozwinie się mu sepsa, to jego stan od razu się pogorszy.  Dlatego pacjenci są przyjmowani bądź odsyłani na odpowiedzialność lekarzy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH