Łódź: NFZ o przyczynach ukarania szpitala im. Jonschera

Jak już informowaliśmy, łódzki szpital im. Jonschera musi zapłacić NFZ 90 tys. zł kary za brak lekarza radiologa na dyżurze. Z powodu nieobecności specjalisty nie wykonano tomografii u pacjenta, który zgłosił się do placówki z ostrym bólem brzucha w czasie majowego weekendu. Mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała rzeczniczka łódzkiego NFZ Anna Leder, w trakcie trzytygodniowej kontroli w szpitalu im. Jonschera stwierdzono, że nie tylko w czasie długiego weekendu majowego, gdy doszło do zdarzenia, ale także w inne weekendy i po godz. 23 w szpitalnym oddziale ratunkowym nie było lekarza radiologa. NFZ wymaga, aby przy każdym badaniu tomografii komputerowej taki specjalista był obecny.

- Szpitalny oddział ratunkowy i oddział chirurgii ogólnej powinny mieć dostęp do tomografu komputerowego obsługiwanego przez zespół złożony z lekarza radiologa, technika radiologii oraz pielęgniarki. Tymczasem na dyżurze była obecna jedynie obsługa techniczna - zaznaczyła Anna Leder.

Według łódzkiego NFZ, szpital zastępował obecność lekarza systemem teleradiologii (wyniki badań opisywał lekarz będący pod telefonem), a taki system może być stosowany jedynie jako forma wsparcia, np. gdy dyżurujący lekarz chce skonsultować uzyskane wyniki z innym specjalistą. - Bezwzględnie wymagamy obecności lekarza radiologa w czasie badania CT, stąd tak wysoka kara. Placówka może się od niej odwołać do dyrektora NFZ - podkreśliła rzeczniczka.

Okoliczności śmierci pacjenta, który trafił do szpitala im. Jonschera w czasie majowego weekendu, wyjaśnia także prokuratura. Jak poinformował rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania, doniesienie o podejrzeniu nieprawidłowości w działaniu służb medycznych złożyła żona pacjenta, która przywiozła go do szpitala z silnymi bólami brzucha.

Z jej relacji wynika, że po kilku godzinach pobytu pacjenta w szpitalu, gdy nie pomagały mu środki przeciwbólowe, lekarze podjęli decyzję o wykonaniu operacji, podejrzewając zapalenie otrzewnej. Zastrzeżenia kobiety budzi fakt, że wcześniej nie wykonano badań USG i CT.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w trakcie operacji chirurdzy uznali, że pacjent ma najprawdopodobniej tętniaka aorty brzusznej. Odstąpiono od intubacji mężczyzny i przewieziono go do szpitala MSW, gdzie znajduje się specjalistyczny oddział chirurgii naczyniowej. Tam został poddany ponownej operacji, w trakcie której zmarł.

Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że przyczyną śmierci był wstrząs krwotoczny, spowodowany pęknięciem aorty brzusznej. Prokuratura ustala, czy możliwe było uratowanie mężczyzny, gdy trafił do szpitala i czy zakres podjętych działań diagnostycznych był właściwy. Zbada też, czy zasadne było przystępowanie do operacji w szpitalu im. Jonschera.

Jak powiedział Kopania, śledczy zabezpieczyli już dokumentację medyczną, trwają przesłuchania. Prokuratura czeka na zgodę sądu na przesłuchanie lekarzy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH