Najlepsze szpitale kupują sprzęt, często za pieniądze UE, za pieniądze samorządów. Te inwestycje nie mają jednak żadnego powiązania z tym co płaci NFZ za leczenie. Popularność placówek i jakość w nich leczenia jest karane przez NFZ. Im więcej bowiem usług wykonanych przez szpital ponad limit świadczeń, tym większe kłopoty finansowe placówki.

– Staramy się modernizować cały szpital, od korytarzy przez archiwa po blok operacyjny. Tak rozumiemy nowoczesność – stwierdza Janusz Olszewski, dyrektor Regionalnego Szpitala w Kołobrzegu (drugie miejsce w rankingu Rzeczpospolitej).

Inwestycje na dużą skalę planują też inne szpitale z czołówki rankingu. Szpital Urazowy w Piekarach Śląskich stara się o unijne pieniądze na budowę bloku z ośmioma salami operacyjnymi, co pozwoli im wykonywać o 30 proc. więcej operacji niż obecnie.

– Pozwoli to nam choć trochę zmniejszyć kolejki – uważa dyrektor placówki Bogdan Koczy.

Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich chce rozbudowywać OIOM, blok operacyjny i przebudować izbę przyjęć

– Mamy przyznane 40 mln zł od marszałka województwa – informuje Mariusz Nowak, dyrektor CLO. Potrzebne jest też lądowisko dla helikopterów, ale na razie placówka nie ma na nie pieniędzy.

Najlepszy szpital niepubliczny, czyli Pleszewskie Centrum Medyczne, chce inwestować w onkologię i planuje remont ortopedii. Ma coraz więcej pacjentów i żeby sprostać  potrzebom przymierza się do rozbudowy szpitala.

Czy te inwestycje są opłacalne?

– NFZ nie płaci za jakość. Mój kontrakt nie zmienił się, odkąd mam wyremontowany blok operacyjny. Funduszowi wszystko jedno, w jakich warunkach są leczeni pacjenci – narzeka Janusz Olszewski ze szpitala w Kołobrzegu.

Ministerstwo Zdrowia liczy, że placówkom pomoże wprowadzana właśnie w życie ustawa o akredytacji.

– Akredytacja jest dobrowolna i nie chcemy w przepisach formalizować, że ta placówka, która ją uzyska, dostanie większy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ale pacjenci dostaną jasną informację, który szpital jest akredytowany, i chętniej będą się w nim leczyć – przekonuje Marek Haber, wiceminister zdrowia. A to – według niego – ma wpłynąć na lepszą sytuację szpitala.

Tyle że na razie najlepsze szpitale na popularności bardziej tracą, niż zarabiają. Wszyscy laureaci tegorocznego rankingu narzekają na nadwykonania – za pacjentów przyjętych ponad limit określony przez NFZ w kontrakcie ze szpitalem nie dostają pieniędzy.

Centrum Onkologii w Bydgoszczy, które wiele lat z rzędu wygrywało ranking Rzeczpospolitej, w tym roku z powodu problemów z uzyskaniem pieniędzy za leczenie pacjentów spoza swojego regionu w ogóle się do konkursu nie zgłosiło.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH