PAP, JJ/Rynek Zdrowia | 25-07-2019 13:44

Lekarze proszą, by chorzy zawiadamiali o rezygnacji z operacji zaćmy

Okuliści apelują, by chorzy zakwalifikowani do operacji zaćmy, którzy w ostatniej chwili wycofują się z zabiegów, informowali o tym lekarzy, lub personel szpitala. Wojewódzki konsultant okulistyczny w Olsztynie poinformował, że skala rezygnacji z operacji wynosi ok. 20 procent.

Fot. archiwum/GNSz

Wojewódzki konsultant w dziedzinie okulistyki w woj. warmińsko-mazurskim dr Janusz Pieczyński na konferencji prasowej poinformował, że w regionie znacznie skrócił się czas oczekiwania na operację zaćmy.

- Jeszcze rok, dwa lata temu kolejka wynosiła trzy, czasami trzy i pół roku. Obecnie na taki zabieg trzeba czekać kilka miesięcy - poinformował dr Pieczyński. Najkrótszy czas oczekiwania na operację zaćmy w regionie jest obecnie w szpitalu wojewódzkim w Elblągu - pacjenci umawiani są obecnie na październik.

Dr Pieczyński dodał, że zniesienie przez NFZ limitów na operacje zaćmy sprawiło, że zabiegów tych wykonuje się dużo więcej, w olsztyńskim szpitalu wojewódzkim nawet kilkanaście dziennie. - Kolejka oczekujących zmniejszyła się znacznie - dodał konsultant.

Oczekujących w kolejce na zabieg usunięcia zaćmy szpitale oraz NFZ sms-owo informują o przyspieszeniu terminu operacji. Telefony w tej sprawie do chorych wykonują też sekretarki medyczne ze szpitali.

- Mimo to okazuje się, że ok. 20 proc. pacjentów zakwalifikowanych do zabiegu w dniu operacji nie stawia się w szpitalu. To sprawia, że blokowane są miejsca innym pacjentom - powiedział dr Pieczyński. Zaapelował do pacjentów, by powiadamiali szpital o rezygnacji z operacji, tak by lekarze mogli zaprosić na zabieg kogoś innego.

Dyrektor warmińsko-mazurskiego NFZ Andrzej Zakrzewski podkreślił, że na pacjentów zakwalifikowanych do operacji czekają nie tylko lekarze specjaliści.

- Jest zarezerwowana sala zabiegowa, pielęgniarki i inny personel. Nie jest trudno uprzedzić, że się rezygnuje, wystarczy zadzwonić, nie trzeba nawet nic wyjaśniać. Szanujmy pracę innych i informujmy, jeśli ktoś nie ma w planach poddania się zabiegowi - powiedział Zakrzewski.

Zakrzewski i Pieczyński pytani o powody rezygnacji z zabiegów powiedzieli, że część pacjentów nie stawia się na operację z powodów losowych, np. zachorowania na inną chorobę. - Ale jest grupa takich ludzi, którzy nic nie wyjaśniają, po prostu nie przychodzą i tyle - dodał specjalista.

Pierwotnie warmińsko-mazurski NFZ miał zapłacić szpitalom w 2019 roku w sumie 16,4 mln zł za operacje zaćmy. Zniesienie limitów spowodowało, że do końca roku NFZ wypłaci dodatkowo za te zabiegi 3,4 mln zł. 

Podobne kłopoty z pacjentami mają szpitale wykonujące operacji w całej Polsce.

Jak pisaliśmy, aby udrożnić ruch pacjentów Śląski OW NFZ uruchomił od początku lipca akcję sms-ową, w ramach której zostało wysłanych ponad 5 tys. sms-ów do wszystkich pacjentów na dalekich miejscach w kolejkach, z informacją w jakich placówkach, publicznych i niepublicznych, mogą uzyskać szybszy dostęp do terapii finansowanej przez NFZ.

Jak potwierdził podczas niedawnego spotkania z dziennikarzami p.o. dyrektora śląskiego oddziału NFZ Piotr Nowak, dzisiaj większym problemem niż kolejki jest to, że na zabiegi nie zgłaszają się zapisani pacjenci. Na koniec drugiego kwartału, mimo zaplanowanego terminu zabiegu taka sytuacja dotyczyła ponad 2700 osób.

W województwie śląskim niemal co siódmy pacjent nie zgłasza na operację. Są tego różne przyczyny - bywa że w tym czasie pacjenci chorują, co uniemożliwia operację. Często osoby wcześniej, kiedy nie było jeszcze kryteriów kwalifikujących do zabiegu, były wpisywane do kolejki "na zapas". Są też tacy, którzy zabieg przeszli już wcześniej, w innym szpitalu.

Jak oceniał prof. Edward Wylęgała, ordynator oddziału okulistycznego w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach, konsultant woj. w dz. okulistyki, na 20 pacjentów zapisanych do kolejki na zabieg w Szpitalu Kolejowym zgłasza się 5-7 pacjentów.

PAP - Joanna Kiewisz-Wojciechowska