Lekarz wojskowy pilnie poszukiwany Odznaka absolwenta Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi (wzór 1995).

W przyszłym roku akademickim (2010/2011) Uniwersytet Medyczny w Łodzi ma powrócić do kształcenia lekarzy w mundurach. Za sześć lat być może część z 65 przyszłorocznych studentów wydziału lekarsko-wojskowego zacznie uzupełniać braki kadrowe polskiej armii.

Póki co armia ma poważny kłopot ze znalezieniem lekarzy, którzy zechcieliby pracować za granicą niosąc pomoc żołnierzom naszych kontyngentów np. w Afganistanie. Ogłoszenia w mediach o poszukiwaniu chętnych cywilnych lekarzy do wyjazdów na wojskowe misje pokojowe przechodzą bez większego echa. Jak poinformował portal rynek zdrowia.pl Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia, w naszych siłach zbrojnych pełni służbę 1100 lekarzy medycyny. Niby sporo, ale jeszcze cztery lata temu było ich 1900.

Przede wszystkim pracują w szpitalach wojskowych (SPZOZ) i jednostkach badawczo-rozwojowych (JBR) oraz w jednostkach wojskowych. Z tym, że szpitale i przychodnie wojskowe pod jurysdykcją Ministerstwa Obrony Narodowej wojskowe są z nazwy. Realizują przede wszystkim kontrakty, jakie przyznaje im Narodowy Fundusz Zdrowia. Z kontraktów z Funduszem uzyskiwane są środki na utrzymanie placówek, pokrycie kosztów osobowych i zakupy sprzętu.

Lekarze pełniący zawodową służbę wojskową w SPZOZ i JBR sami muszą zapracować na swoje i szpitala utrzymanie – tłumaczy Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia, pokazując niejako mizerię finansowania armijnej medycyny.

Na rozkaz!
W czasie pokoju, praca lekarza cywilnego i wojskowego – patrząc na nią od strony medycznej – nie różni się niczym szczególnym. Jednak dla lekarza wojskowego wykonywanie zawodu to już nie tylko praca, ale i służba i związane z nią podleganie rozkazom. To także inne wymagania dotyczące dyspozycyjności, dyscypliny i gotowość do pracy w każdych warunkach, również wojennych.

– To jeden z powodów, dla którego nie ma wielu chętnych na lekarzy wojskowych – mówi portalowi rynek zdrowia.pl dyrektor biura Wojskowej Izby Lekarskiej w Warszawie płk rez. Zbigniew Ułanowski.

Zdaniem Zbigniewa Ułanowskiego przyczyna dzisiejszych kłopotów kadrowych w medycynie wojskowej, to dziedzictwo przełomu ustrojowego. Kiedyś decydentom wydawało się, że lekarze do wojska będą pchali się drzwiami i oknami. Stąd przekonanie, że można ich kształcić bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Dlatego zapadła decyzja o likwidacji Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Te prognozy i założenia okazały się błędne i fatalne w skutkach dla wojska.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH