Neurolodzy chcą, żeby NFZ płacił bez ograniczeń za pacjentów udarami, tak jak płaci za zawałowców.
– Na początku stycznia napisałam do centrali NFZ w Warszawie z prośbą o nielimitowanie przyjęć pacjentów z udarami mózgu. Nie dostałam odpowiedzi – mówi Barbara Masłowska, szefowa oddziału neurologii w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy. – Tymczasem już teraz wiem, że zabraknie nam pieniędzy na leczenie tych chorych.
Ordynator tłumaczy, że przecież nie może odesłać pacjenta z udarem, jeżeli skończy się jej limit na takie leczenie.
NFZ nie zamierza raczej zmieniać sposobu rozliczania leczenia osób z udarem. Uważa, że obowiązujący system rozliczeń jest prawidłowy.
– Nie podjęliśmy decyzji o nieograniczonym rozliczaniu leczenia pacjentów z udarami z braku przekonania o konieczności podjęcia takiej decyzji – tłumaczy portalowi rynekzdrowia.pl Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ.
– Rozliczamy każde leczenie udaru, płacimy w pierwszej kolejności ponieważ to świadczenie ratujące życie – dodaje.
Jednak, jak podaje Gazeta Wyborcza, rozmowy z Ministerstwem Zdrowia na temat zniesienia limitowania udarów prowadzi prof. Danuta Ryglewicz, krajowy konsultant w dziedzinie neurologii.
– Zgadzam się z doktor Masłowską, że udar nie powinien być limitowany – mówi prof. Ryglewicz. – Jednak nie do końca można go porównywać z zawałem. W kardiologii sprawa jest prosta: zawał oznacza zmiany w EKG. Podczas każdej kontroli lekarz może pokazać ten zapis i udowodni, że jego pacjent faktycznie miał zawał. W przypadku udarów nie mamy takich bezpośrednich dowodów. Rozpoznanie to po prostu opis udaru, dlatego obawiam się, że brak limitów w niektórych szpitalach może prowadzić do nadużyć – nadrozpoznawania udarów mózgu.
Czytaj więcej: rozliczanie świadczeń | udar mózgu | Danuta Ryglewicz | limitowanie świadczeń | leczenie udaru mózgu
Nowości lekowe w leczeniu zakażenia HIV