Kto zostanie nowym prezesem NFZ? Lojalny współpracownik ministra czy po prostu likwidator?

- Nowy prezes powinien mieć jedno podstawowe zadanie: doprowadzić do likwidacji Centrali NFZ - rysuje przyszłość płatnika Marek Balicki, były minister zdrowia. Jego zdaniem terenowe oddziały funduszu muszą pozostać i podlegać resortowi zdrowia, który powinien być wspierany przez urząd nadzoru ubezpieczeń, nadzorujący w przyszłości także ubezpieczenia komercyjne.

- Konieczne byłoby też utworzenie agencji taryf i rozliczeń, która podlegałaby ministrowi, bo ktoś - niezależny od NFZ - musi ustalać zasady rozliczeń i rozliczać świadczenia. Zatem w takim układzie Centrala NFZ nie byłaby potrzebna - kontynuuje Marek Balicki.

Zapytany o zmiany personalne na stanowisku prezesa (koalicja nie zamierza likwidować struktur NFZ) i pojawiające się na dziennikarskiej giełdzie nazwiska wiceministrów zdrowia Agnieszki Pachciarz i Jakuba Szulca, odpowiedział, że Szulc ma zdecydowanie większe doświadczenie.

Zmiana formuły
Z kolei Bolesław Piecha, poseł PiS, szef sejmowej komisji zdrowia, uważa, że NFZ w obecnej formule w ogóle nie pewien istnieć. Jego zadania powinny przejąć regionalne oddziały, dla których określone programy wyznaczaliby wojewodowie. - Natomiast kontraktowanie świadczeń, którym powinny dalej się zajmować, musi być uproszczone, nie tak rozdrobnione jak teraz - dodaje Piecha.

- A co będzie, jeśli oddziały przejmą krytykowany powszechnie sposób działania Centrali? - zapytaliśmy posła Piechę.

- Kontrolę nad nimi powinien sprawować minister zdrowia. Przynajmniej wiedzielibyśmy, kto za co odpowiada. W obecnym układzie istnieje konflikt strukturalny między ministrem zdrowia a prezesem NFZ, którego w inny sposób usunąć się nie da.

Zbyt skromne CV?
Przewodniczący Piecha nie wyobraża sobie Agnieszki Pachciarz na stanowisku prezesa.

- Ekspedientowi w sklepie kolonialnym nie wolno z dnia na dzień powierzać zadania kierowania siecią hipermarketów - ocenia tę kandydaturę i podkreśla, że na tym stanowisku potrzebny jest ktoś z olbrzymim doświadczeniem.

- Nie sądzę, że byłoby źle, gdyby prezesem NFZ został wiceminister Jakub Szulc, który jest finansistą - odpowiada Piecha zapytany o kolejne nazwisko, które pojawiło się na dziennikarskiej giełdzie.

Zmiany, ale jakie?
Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, zauważa, że przy okazji zmiany na stanowisku prezesa coraz częściej spekuluje się na temat zmian organizacyjnych.

- Za dużo jest rzucania nieprzemyślanych haseł w rodzaju: zlikwidować Centralę NFZ – mówi nam Bukiel. - Owszem, można zlikwidować i Centralę, i stanowisko prezesa, ale pytanie: co w zamian? W systemie i tak będzie za mało pieniędzy, więc istnieje niebezpieczeństwo, że lokalne oddziały funduszu będą postępować tak, jak wcześniej Centrala - zwraca uwagę.

- Obojętnie kto zostanie prezesem, sytuacji to nie uzdrowi - dodaje i przypomina, że przyczyny kryzysu w ochronie zdrowia są głębsze.

- Jedyne co dobrego może zrobić nowy prezes, to nie tworzyć niepotrzebnych konfliktów - mówi nam Bukiel i dodaje, że prezes Paszkiewicz lubił grać konfliktami i pokazywać, że jest ważny. - Minimum oczekiwań jest takie, żeby nie doprowadzał do konfliktów i szukał porozumienia.

Krzysztof Bukiel przypomniał też, że prezes NFZ działał bezprawnie, wprowadzając do umów z lekarzami zapisy, które zniosła ustawa refundacyjna.

Autokratom mówimy nie
Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Macieja Hamankiewicza, kluczem do sprawy nie jest likwidacja Funduszu, ale rozwiązanie problemów finansowych placówek ochrony zdrowia.

- Gdybyśmy przeznaczali 6 procent PKB na ochronę zdrowia, jak w Niemczech, to byłby spokój. Bez lepszego finansowania, zawsze narażeni będziemy na konflikty.

Zapytany o cechy, jakimi powinien charakteryzować się kandydat na to stanowisko Hamankiewicz odpowiedział, że nowy prezes powinien być otwarty na argumenty lekarzy i pozostawać w kontakcie ze środowiskiem.

- Nie może być autokratą i nie powinien prezentować wyłącznie finansowego punktu widzenia, bo potrzeby ludzkie mają nie tylko finansowy wymiar. Priorytetem powinno być zabezpieczenie potrzeb ludzi chorych - stwierdził w rozmowie z nami.

O pani wiceminister Pachciarz, która jest wymieniana w gronie głównych kandydatów do objęcia tego stanowiska powiedział, że może wypowiedzieć się o niej w samych superlatywach. O wiceministrze Jakubie Szulcu powiedział, że dał się poznać jako urzędnik, który chętnie rozmawia ze środowiskiem lekarskim i nastawiony na słuchanie argumentów drugiej strony.

- Chcę podkreślić, że po takim sposobie działania, jaki prezentował prezes Paszkiewicz, każdy inny kandydat nie ma trudnego zadania, żeby być lepszym od poprzednika - dodał Hamankiewicz i zadeklarował, że samorząd lekarski jest gotowy do dialogu z nowym prezesem.

Prawo ministra
- Do tej pory nie wiemy, jaki jest prawdziwy powód odwołania - zauważa z kolei Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego. - Mamy jedynie sygnał, że dotyczy to wyłącznie obszaru związanego z umowami na recepty refundowane. Warto byłoby wiedzieć, czy chodzi właśnie o to, czy stoi za tym coś innego.

Gdyby jednak powód wiązał się z brakiem porozumienia między prezesem a resortem, to, jak przypomina Jerzy Gryglewicz, ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych daje prawo ministrowi zdrowia do występowania z wnioskiem o odwołanie prezesa NFZ do premiera.

- Minister zdrowia ma prawo dobierać sobie odpowiednich współpracowników a niewątpliwie prezes NFZ jest najważniejszym współpracownikiem ministra zdrowia - podkreśla ekspert  ochrony zdrowia.

Istotna polityka lekowa
Jakimi umiejętnościami powinien dysponować nowy prezes Funduszu? Według Jerzego Gryglewicza musi być to osoba o wysokich kompetencjach, zwłaszcza w zakresie polityki lekowej.

- Polityka ta przez najbliższy rok będzie kluczowa dla funkcjonowania naszego systemu, zwłaszcza w kontekście kontraktowania przez Fundusz nowych programów lekowych, które zastąpią programy terapeutyczne, oraz konieczności realizacji bardzo trudnych do zrealizowania przez NFZ zapisów ustawy refundacyjnej - wyjaśnia.

To słuszna decyzja - mówi z-ca przewodniczącego sejmowej komisji zdrowia Beata Małecka-Libera (PO) o wniosku o dymisję prezesa NFZ. - Nie było współpracy między Funduszem a Ministerstwem Zdrowia, posłami, lekarzami, świadczeniodawcami  i wydawało mi się, że prezes robił wszystko, żeby nie doszło do porozumienia.

Jej zdaniem decyzje prezesa NFZ, choć zgodne z literą prawa, budziły dużo wątpliwości.

- Mam tu na myśli m.in. proces kontraktowania - bardzo zaostrzone wszystkie wymogi konkursowe, czasami nawet bardziej rygorystyczne niż nakazywała ustawa. Z kolei później mieliśmy problem z rozdziałem funduszu rezerwowego, który wzbudził oburzenie w niektórych województwach - przypomina posłanka.

Kozioł ofiarny?
- Sama zamiana osoby na osobę, bez zmiany struktury Funduszu, mija się z celem – mówi z kolei były szef tej instytucji, Andrzej Sośnierz.

- Jeżeli w tym odwołaniu chodzi o to, że prezes czasami sprzeciwiał się łamaniu prawa, kiedy to Ministerstwo Zdrowia ewidentnie zawaliło, a potem próbowało zmusić go do ratowania sytuacji, to można się bać o przyszłość - ocenia aktualne wydarzenia.

Jego zdaniem oznacza to po prostu, że resort potrzebuje osoby skrajnie uległej, która wykona każde głupie polecenie.

Dlatego Andrzej Sośnierz uważa, że zmiana na tym stanowisku teraz niewiele zmieni, a jedynie może pogorszyć sytuację. Inne zmiany są natomiast potrzebne. - Nie tylko trzeba odjąć władzę ministerstwu nad NFZ, ale Fundusz trzeba zdecentralizować - podkreśla były szef Funduszu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH