Kto zostanie nowym dyrektorem Szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Wygra profesjonalizm czy powiązania polityczne?

Wiadomość, że Anatol Majcher wystartuje w konkursie na dyrektora SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu i ponownie - po kilkuletniej przerwie - zasiądzie w dyrektorskim fotelu, zelektryzowała włodarzy miasta i powiatu, a nawet samorząd województwa. Formalnie starostwo konkursu jeszcze nie ogłosiło, ale już atmosfera wokół niego wyraźnie gęstnieje… Wszystko przez obawy o przejęcie szpitala.

Lider opolskiej Platformy Obywatelskiej, poseł Leszek Korzeniowski zapowiada, że spotka się z prezydentem Kędzierzyna-Koźla w sprawie roszad personalnych w ochronie zdrowia, mimo że prezydent Tomasz Wantuła to człowiek z innej opcji politycznej.

- Jestem pełen obaw, bo słyszałem o sposobie zarządzania trzema szpitalami przez dr. Majchera. Szczegóły znają w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Korzeniowski, ale zastrzega, że jest otwarty na argumenty prezydenta miasta i gotowy do zmiany opinii o kandydacie na dyrektora.

Teraz (przed spotkaniem) podejrzewa jednak, że lokalne ugrupowanie Tomasza Wantuły, z którym jego zdaniem związany jest Majcher, utworzono po to, żeby przejąć szpital.

Należy przypomnieć, że Wantuła jest lekarzem.

Nowy dyrektor doprowadzi do przejęcia szpitala?

Szpital w Kędzierzynie-Koźlu należy formalnie do powiatu, w którym rządzi starosta z PO, ale poseł Korzeniowski wyjaśnia, że ludzie prezydenta Wantuły mają przewagę w starostwie i mogą doprowadzić do podjęcia korzystnych dla nich decyzji.

- Jeśli szpital ma być przejęty, to niech to będzie zgodnie z prawem, na czystych zasadach, bo kiedyś PO będzie kojarzona z prywatyzacją szpitali - wieszczy poseł i dodaje, że przestrzegał starostę Artura Widłaka, że jeśli będzie przeprowadzał przekształcenia, to musi wszystkim uważnie patrzeć na ręce, bo odium spadnie na PO.

Starosta czuje brzemię partyjnej odpowiedzialności, dlatego cały czas konsultuje swoje decyzje z prawnikami. Zapowiada, że konkurs na dyrektora będzie zgodny z wymogami prawa.

- To będzie otwarty konkurs z udziałem komisji konkursowej złożonej z przedstawicieli różnych organizacji i związków, do których najpewniej wyślemy stosowne pisma z prośbą o zgłaszanie kandydatów - informuje portal rynekzdrowia.pl starosta Widłak, ale zaraz dodaje, że jeszcze prawnicy ustalają, kto ma je podpisać, więc może lepiej poczekać dzień dłużej niż popełnić pomyłkę - podkreśla, bo uważa, że w napiętej sytuacji lepiej dmuchać na zimne.

Konkurs organizowany będzie w oparciu o nową ustawę o działalności leczniczej - sztandarowe rozwiązanie w pakiecie ustaw zdrowotnych PO. Starosta sądzi, że jemu, jako pierwszemu w Polsce, przyjdzie zastosować w praktyce ustawowe zapisy związane z obsadą stanowisk w ochronie zdrowia.

Wszyscy chcą przekształcać, ale…

Jednak  istotą tej ustawy jest możliwość przekształcania przez organy założycielskie podległych szpitali w spółki prawa handlowego. Czy powiat skorzysta z tej opcji?

- Nie ukrywam, że sytuacja finansowa powiatu nie jest najlepsza, więc nie będzie można wspierać szpitala. Jednak placówka nie miała złych wyników za ostatnie półrocze, mimo że utraciła kontrakt na ratownictwo medyczne. W każdym razie nie musimy wykonywać nerwowych ruchów, bo nie mamy noża na gardle. Zobaczymy na koniec roku, jakie będą wyniki i wtedy zastanowimy się, co dalej ze szpitalem - tłumaczy Widłak.

Opcja przekształceniowa stanęła lokalnym liderom PO kością w gardle. Oficjalnie są za, ale ich zdaniem, jeżeli dyrektorem zostanie Majcher, to podejrzewają, że przekształcenie będzie tak przeprowadzone, że da się we znaki pacjentom. Woleliby odłożyć sprawę na później.

Majcher jest za przekształceniem, jednak nie chce zdradzać swoich pomysłów na zarządzanie szpitalem.

 - W tej chwili nie ma żadnych prawnych przesłanek, by planować przekształcenie. Nie ma uchwały rady powiatu w tej sprawie. Natomiast jeśli chodzi o moje poglądy na temat przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego, to uważam, że jest to dobra forma organizacyjno-prawna. Jednak szczegółowe plany przedstawię komisji konkursowej, w prasie nie będę się wypowiadał - odparł.

Dwa w jednym to za dużo

- Jestem zwolennikiem menadżera, a nie lekarza na stanowisku dyrektora. Lekarz powinien być zastępcą do spraw medycznych - deklaruje starosta.

- A gdyby był to lekarz i zarazem menadżer, takie dwa w jednym? - pytamy prowokacyjnie starostę, bo Anatol Majcher to akurat ktoś taki. Przed laty miał w powiecie opinię twardego zarządcy, który bez skrupułów zlikwidował przerosty zatrudnieniowe.

- Wyczuwam podtekst w pytaniu - kontynuuje starosta. -  Ale odpowiem: albo się jest w jednym dobrym albo w drugim. Jeśli ktoś jest lekarzem, to powinien leczyć, a nie sprawować funkcje menadżerskie - uważa Widłak i przy okazji charakteryzuje idealnego kandydata. Do jego wzorca nie pasuje ani były dyrektor Anatol Majcher, ani obecny Dariusz Szymański - obaj są lekarzami.

Zadłużył szpital?

Dariusz Szymański, ostatni dyrektor szpitala, w oficjalnym oświadczeniu wydanym 9 sierpnia po rozwiązaniu z nim kontraktu menadżerskiego napisał m.in., że ”niewielkie ujemne wyniki bilansów za rok 2009 i 2010 wynikają z obciążenia kredytem inwestycyjnym zaciągniętym w roku 2006 przez dyrekcję SP ZOZ. W spadku po poprzedniej dyrekcji pozostawiono niedokończoną i nierozliczoną inwestycję pawilonu łóżkowego wraz z SOR-em i łącznikiem przy budynku A szpitala”.

Dalej czytamy, że ”błędem inwestycyjnym była zgoda na wykonanie i sfinansowanie inwestycji tylko w 70 procentach. Błędem był brak biznes planu na takie zaawansowanie inwestycji. Wszystkie te czynniki oraz przekroczenie kosztorysu inwestorskiego o ponad 3 mln zł powodują, że inwestycja ta nie daje żadnych zysków, a obciąża SPZOZ dużymi kosztami.”

Wiadomo, dyrektor Szymański miał na myśli decyzje podejmowane przez swojego poprzednika - Anatola Majchera.

- Nagonka na mnie zaczęła się wtedy, kiedy ujawniłem zamiar startu w konkursie. Obecny dyrektor po prawie trzech latach dyrektorowania przypomniał sobie nagle, że wszystkie problemy, z którymi się borykał związane były z moją osobą - ironizuje Majcher i przy okazji dementuje rzekome powiązania z politykami, bo jak nam wyznał, polityka w ogóle go nie interesuje - uważa się za menadżera.

Odchodzący dyrektor (będzie nim do czasu wyłonienia następcy), zarzuca poprzednikowi, że realizował wizję rozwojową szpitala poniekąd jego kosztem, pozostawiając po sobie niespłacone rachunki.

Błędy i sukcesy

Gdy Majcher chwali się, że miał możliwości rozbudowy szpitala i wykorzystał ją, że załoga dostała 5 mln zł w skali roku na podwyżki płac, Szymański odpowiada, że ”dodatkowym obciążeniem były także zobowiązania wynikające ze wzrostu płac, które od 2009 r. musiały być pokrywane przez SP ZOZ. Łącznie dodatkowe obciążenia w 2009 r., które wynikały z polityki poprzedniej dyrekcji stanowiły 11 045 727,81 zł.”

Mimo że wpadł w dołek wykopany przez poprzednika, to w latach 2009 i 2010 zrealizował wiele inwestycji: m.in. pozyskał dotację z UE na informatyzację i na zakup dwóch ambulansów ratunkowych.

Niezależnie od oceny wkładu dyrektorów w rozwój szpitala, obaj przygotowali go do przekształcenia w spółkę, którą kiedyś pokieruje ten, kto zostanie prezesem zarządu.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH