Kto będzie szóstym wiceministrem?*

Jak dowiedział się portal rynekzdrowia.pl ze źródeł zbliżonych do Ministerstwa Zdrowia, jeszcze w tym tygodniu zostanie powołany szósty wiceminister.

W resorcie trwają usilne negocjacje z potencjalnymi kandydatami. Minister Bartosz Arłukowicz zapowiedział, że nie liczą się tylko kompetencje, czy przynależność do partii koalicyjnych. Ważne jest także, aby podział stanowisk w resorcie zrównoważyć terytorialnie.

- W ministerstwie nie mogą dominować urzędnicy tylko z Mazowsza, czy tzw. Polski A. Musimy docenić potencjał wszystkich naszych regionów. Taka jest ogólna strategia rządu - poinformował minister Arłukowicz.

Po przeanalizowaniu pochodzenia najwyższych urzędników w resorcie i uzyskaniu dostępu do teczek z IPN, możemy stwierdzić, że:

- pierwszy wiceminister urodził się w Kłodzku (Dolnośląskie), studia w Poznaniu
- drugi wiceminister – Sucha Beskidzka (Małopolskie), studia w Krakowie
- trzeci pochodzi z Wyszkowa (Mazowieckie), studia w Białymstoku i Wrocławiu
- czwarty wiceminister pochodzi z Ciechanowa (Mazowieckie), studia w Gdańsku
- piąta wiceministra (wg promowanej ostatnio nomenklatury) urodziła się w Jarocinie (Wielkopolskie), studia w Poznaniu

Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, trwają rozmowy ze specjalistami ze Szczecina i dyrektorami ZOZ-ów w Rzeszowie. W grę wchodzi również Lubuskie i Warmińsko-Mazurskie.

- W tym nowym podejściu ważne jest, żeby po przyjeździe do stolicy nie zapominać o tym, skąd się pochodzi. Dlatego niejaką przewagę posiadają w tej materii kandydaci forowani przez PSL, którzy mają to, że tak powiem, we krwi - zauważa wysoki urzędnik resortu.

Oczywiście oficjalnie Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że nie wraca do czasów z punktami za pochodzenie, bo jednak najważniejsze jednak są kompetencje, doświadczenie i podstawy merytoryczne danego kandydata. - Nie możemy jednak dyskryminować świetnego fachowca tylko dlatego, że mieszka 200 km od Warszawy - słyszymy od polityków koalicji.

Jak informuje ministerstwo, wśród sekretarzy i podsekretarzy stanu są prawnicy, ekonomiści, specjaliści od zarządzania czy farmakoekonomiki, menedżerowie, w tym aż dwóch specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa.

- To znacząca nierównowaga, ale pokazuje też jakie mamy priorytety w polityce zdrowotnej. Działania resortu muszą być spójne ze sztandarową reformą rządu, czyli zmianami w systemie emerytalnym. Chodzi o to, aby płodzić, płodzić, płodzić! - ocenia szeregowy poseł Platformy Obywatelskiej.

Podkreśla jednak, że ministerstwo musi się jednak szybciej wziąć do pracy, bo wkrótce może zacząć doskwierać brak fachowców.

Co na to opozycja? - Nic z tego nie wychodzi, mnożą się tylko stanowiska. Biurokracja górą, szkoda słów - macha ręką zrezygnowany przedstawiciel partii opozycyjnej. I zapowiada interpelację sejmową w sprawie maksymalnej liczby urzędników w randze sekeretarza czy podsekretarza stanu.

Najważniejszym argumentem na rzecz zwiększenia liczby wiceministrów jest jednak stanowisko ministra Bartosza Arłukowicza, który jasno i wyraźnie zapowiedział podczas obejmowania urzędu, że w kierowanym przez niego resorcie wszystko ma działać nie tylko na piątkę, ale na szóstkę.

* Tekst opublikowany 1 kwietnia 2012 roku (Prima Aprilis). Oczywiście zamieszczone w nim informacje są primaaprilisowym żartem - red.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH