Krynica-Zdrój: ratownicy, by pomagać muszą  prosić o pieniądze

Ratownicy Grupy Krynickiej GOPR otrzymali w ub.r. ok. 60 proc. wartości kosztów jakie ponoszą w ciągu roku. Brakujących pieniędzy musieli szukać u sponsorów. W tym roku nim powraca problem ratowników: jak zapewnić bezpieczeństwo turystom przy kurczących się finansach ?

Pieniądze jakie otrzymują od państwa jednostki TOPR, WOPR czy GOPR z trudem starczają na zagwarantowanie pełnych zespołów ratowniczych. O wiele gorzej wygląda jednak kwestia sprzętu - pieniędzy nie tylko brakuje na nowy, ale również na modernizację obecnego wyposażenia.

Głównym źródłem utrzymania dla wspomnianych służb ratowniczych pozostają dotacje z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak jednak przyznają ratownicy środki te stanowią jednak ok. 60% rocznego budżetu tych organizacji.

Z tego powodu ratownicy muszą sami zarabiać, organizując różnego rodzaju zawody, kursy, szkolenia, czy wynajmując swoje pomieszczenia.

Jak przyznaje na łamach Gazety Krakowskiej Michał Słaboń, naczelnik Krynickiej Grupy GOPR jego ratownicy wprost chodzą i proszą lokalnych przedsiębiorców o wsparcie. 

Ratownicy zwracają jednak uwagę, że działając w ten sposób, nie mogą się skupić na tym, co najważniejsze, czyli na ratowaniu ludzi. 

Czytaj też. NIK pozytywnie o ratownictwie górskim

Dużym wsparciem są dla jednostek ratowniczych samorządy. W tym roku np.  900 tys. zł  przeznaczył na dofinansowanie działań ratowniczych na wodzie w 2014 roku wojewoda warmińsko-mazurski. 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH