Sanitariusze z sekcji transportu medycznego 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką w Krakowie buntują się przeciwko dodatkowym obowiązkom bez dodatkowych pieniędzy.

Do lipca br. obowiązkiem sanitariuszy z sekcji transportu w ramach 24-godzinnego dyżuru były wyjazdy karetką na wezwania pacjentów. Obecnie w chwilach wolnych od wyjazdów są zobiligowani do pracy na oddziale ratunkowym.

Sanitariusze wyliczają: powrót z wezwania, podczas którego odbywało się znoszenie starszej osoby z piątego piętra, następnie wnoszenie jej na drugie piętro do sali chorych, telefon, kolejne wezwanie i znowu bieganie po piętrach. Następnie sprint na SOR: wynoszenie zwłok, dostarczanie próbek do laboratorium, przewożenie chorych z oddziału na oddział lub na badania. Telefon z wezwaniem do wyjazdu i dylemat: zostawić pacjenta w połowie drogi i pędzić do karetki, czy też nie?

Zwracają także uwagę, że za dodatkowe obowiązki w SOR nie dostają pieniędzy. Ich zdaniem to ewidentny wyzysk pracowników. Nowe zalecenia  dezorganizują im także pracę. Wszystko wskazuje na to, że sanitariusze nie znajdą zrozumienia u Elżbiety Szwagierczak kierującej działem higieny, pomysłodawczyni nowego systemu pracy, która przyznaje, że nie rozumie ich oburzenia.

– Wykonują tylko to, co należy do ich obowiązków – przekonuje dziennik Polska Szwagierczak. – Praca w SOR nie jest ich dodatkowym zadaniem, więc nie ma mowy o dodatkowym zarobku. Chcę przypomnieć, że miejscem pracy sanitariusza nie jest karetka czy jakiś konkretny oddział, tylko szpital – dodaje Elżbieta Szwagierczak.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH