Oddział zakaźny Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie jest przygotowany do przyjęcia, w razie potrzeby, większej liczby pacjentów z objawami grypy. Koszty jego utrzymania w stałej gotowości są bardzo duże. Nie ma to jednak znaczenia dla Ministerstwa Zdrowia ani dla NFZ.

Oddział Obserwacyjno-Zakaźny Dorosłych i Dzieci krakowskiego szpitala dyżuruje całą dobę i jest wyposażony w 45 łóżek (najwięcej w Małopolsce): 32 dla dorosłych i 13 dla dzieci, w tym 5 dla noworodków. Pracuje tu 14 lekarzy specjalistów i 27 pielęgniarek – wszyscy z najwyższymi kwalifikacjami w dziedzinie chorób zakaźnych. Na oddziale, mogącym się pochwalić nowoczesnym zapleczem diagnostyczno-laboratoryjnym, leczeni są pacjenci nie tylko z całej Małopolski, ale również z województw ościennych.

To największy oddział zakaźny w województwie, który jest ujęty w planie zabezpieczenia epidemiologicznego Małopolski i ma obowiązek przyjmowania wszystkich chorych z podejrzeniem choroby zakaźnej. Został również wytypowany przez głównego inspektora sanitarnego jako jednostka wiodąca w leczeniu schorzeń szczególnie niebezpiecznych. Dlatego musi być w stanie permanentnej gotowości.

Związane to jest także ze zgromadzeniem odpowiednich zapasów sprzętu jednorazowego użytku i materiałów ochronnych (ubrania, maski, rękawiczki, obuwie itp.).Oddział musi być przygotowany także do niemal natychmiastowego, w razie takiej potrzeby,  zwiększenia liczby łóżek w oddziale.

Niestety, mimo ciągłej gotowości i wysokich kosztów jej utrzymania szpital nie ma wsparcia finansowego Ministerstwa Zdrowia ani NFZ. W ciągu pierwszych trzech kwartałów tego roku kwota za tzw. nadwykonania, na samym tylko oddziale zakaźnym, wyniosła ponad 1,4 mln zł.

– Cały czas obłożenie oddziału zakaźnego jest bardzo duże, ponieważ trafiają do nas pacjenci z całej Małopolski. Tylko w I półroczu na oddziale hospitalizowano 1442 osoby, z czego 706 to były dzieci – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Leszek Gora, rzecznik prasowy szpitala im. Żeromskiego.

Od wielu miesięcy Szpital Żeromskiego zwracał się do NFZ o zapłatę należnej kwoty za nadwykonania, które w skali całego szpitala za 3 kwartały bieżącego roku sięgają kwoty 6,6 mln złotych.

– Na nasze prośby słyszymy, że naszym obowiązkiem jest leczenie a ponieważ jest kryzys, żadnych pieniędzy nie otrzymamy. Urzędnikom łatwo się mówi takie słowa, bo nie mają bezpośredniego kontaktu z pacjentem. My przecież nie możemy leczyć pacjentów słowem „kryzys” – stwierdza rozgoryczony rzecznik.

Ponieważ wszelkie próby negocjacji w sprawie wypłacenia przez Fundusz należności szpitalowi za nadwykonania, a także fakt, że Małopolski Odział Wojewódzki NFZ odrzucił propozycję sądowej ugody w tej sprawie, szpital dochodzi swoich racji (i pieniędzy) na drodze sądowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH