O przekształceniu Wojewódzkiego Szpitala im. Rydygiera mówi się już co najmniej od pięciu lat, ale emocje wciąż nie opadają.
Jesienią ma w końcu zapaść decyzja, czy placówka przestanie być lecznicą publiczną. Sprzeciwów nie brakuje.
Nieoficjalnie mówi się, że toku wydarzeń spokojny może być Krzysztof Kłos, dyrektor „Rydygiera” i pomysłodawca całego zamieszania – informuje Gazeta Krakowska. Pomysł popierają: Wojciech Kozak, wicemarszałek województwa oraz Ewa Kopacz, z którą dyrekcja się spotykała 13 lipca br. i omówiła szczegóły zmian.
Dyrektor Kłos na przekształcenie wielkiego szpitala – 750 łóżek i 21 oddziałów – w spółkę, daje sobie rok. Dziś nowohucka lecznica należy do samorządu województwa i ma 24 mln zł długu. Gdy szpital stanie się spółką prawa handlowego, 100 proc. udziałów w nim będzie miał samorząd wojewódzki. Tak zapewnia marszałek Kozak.
„Rydygier” jako spółka będzie mógł leczyć pacjentów bezpłatnie (na to pozwoli kontrakt z NFZ) i płatnie. Komercyjni chorzy mają zapełnić kasę nowo powstałej firmy. Zabiegi, badania będą przeprowadzane nie tylko przed południem, ale też i po południu.
Do zapowiadanych zmian personel podchodzi różnie. Dr Ryszard Nowak, ordynator neurologii, cieszy się, że sprzęt będzie można wykorzystywać całą dobę, a lekarze nie będą szukać dodatkowego zarobku w innej placówce medycznej ani otwierać prywatnych gabinetów, bo dostaną szansę zarobku w jednym miejscu. Tego entuzjamu nie podziel prof. Andrzej Matyja, jedyny z kilkunastoosobowej rady społecznej „Rydygiera”, głosował przeciw komercjalizacji. Uważa, że minister wcale nie gwarantuje środków na całkowite oddłużenie placówki, a więc konsekwencje komercjalizacji mogą być dramatyczne.
– Szpital może w przyszłości zrezygnować z nierentownych oddziałów, które spółce się nie opłacają – ostrzega prof. Matyja.
To nie jest osamotniony pogląd. Z ich anonimowych wypowiedzi wynika, że skomercjalizowanie „Rydygiera” – jednego z nielicznych w województwie szpitali wielospecjalistycznych – to zły pomysł. Zdaniem sceptyków powinien on zostać włączony do sieci podobnych placówek i pozostawać pod ścisłym nadzorem Ministerstwa Zdrowia. Bo często tylko takie jednostki gwarantują wysokowykwalifikowaną opiekę dla ciężko chorych, którzy są kierowani tu z całej Małopolski i ościennych województw. Przeciwnicy komercjalizacji obawiają się, że gdy szpital stanie się spółką prawa handlowego, wszystko będzie nastawione w niej na zysk.
Czytaj więcej: prywatyzacja szpitali | Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Rydygiera | prywatyzacja szpitali, przekształcenia szpitali w spółki handlowe | prywatyzacja służby zdrowia | Krzysztof Kłos
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum