Koszty procedur wyceni Agencja Taryfikacji, ale tylko z tego powodu pieniędzy nie przybędzie...

Dyrektorzy placówek ochrony zdrowia od lat narzekają na niewłaściwą wycenę procedur medycznych. Szpitale już niedługo zostaną przekształcone w spółki, a wówczas mogą pozbyć się oddziałów, które przynoszą straty, bo procedury tam wykonywane są niewłaściwie wycenione. Panaceum na te problemy ma być rzetelna wycena świadczeń, której dokona Agencja Taryfikacji Świadczeń Opieki Zdrowotnej.

Powstanie Agencji umożliwi nowelizacja ustawy o świadczeniach zdrowotnych. Resort zdrowia opublikował już projekt noweli, która został skierowana do konsultacji społecznych. Dokument musi więc przejść jeszcze całą ścieżkę legislacyjną i może w międzyczasie ulec wielu zmianom.

Praca Agencji ma polegać na zbieraniu danych o kosztach poszczególnych świadczeń ze szpitali w całym kraju. Placówki będą liczyć koszty na podstawie takiego samego dla wszystkich rachunku kosztów, który został opracowany z udziałem ekspertów ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Uwzględnia on wszystkie możliwe, nawet najdrobniejsze koszty świadczeń. Na podstawie takich danych kosztowych ze szpitali Agencja opracuje średnią wartość punktową konkretnego świadczenia.

- Dzięki takiemu rachunkowi kosztów porządkujemy cały system. Żeby zachować dyscyplinę finansową, placówka będzie dokładnie określać procedury związane z danym świadczeniem medycznym, ponieważ wykonane wedle niej będą generowały założony koszt. Z drugiej strony stosowanie się do procedur, oprócz korzyści typowo finansowych, spowoduje chociażby zmniejszenie liczby błędów medycznych, co znowu może generować dodatkowe zmniejszenie kosztów dla placówki - mówiła wywiadzie dla Rynku Zdrowia prof. Gertruda Świderska, kierująca zespołem przygotowującym projekt rozporządzenia dotyczący rachunku kosztów u świadczeniodawców.

Koszty liczenia kosztów       

Koszty związane z uruchomieniem systemów informatycznych pozwalających na zbieranie i przesyłanie danych kosztowych nie są jednak małe. Dlatego zdecydowano, że tak jak w Niemczech czy Holandii tylko część placówek będzie raportowała Agencji o swoich kosztach.

Według szacunkowych wyliczeń ministerstwa w podmiotach małych (przychodnie POZ, specjalistyczne i stomatologiczne) koszty wprowadzenia nowego rachunku, obejmujące zakup oprogramowania, sprzętu komputerowego, serwisu i wzrostu zatrudnienia wyniosą około 300-500 tys. zł.

W przypadku jednostek dużych jak szpitale czy ZOL-e koszt ten można szacować na poziomie 700-900 tys. zł dla jednego szpitala.

- Będzie to trochę kosztowało, ale szpitale i dzisiaj prowadza rachunki kosztów, do których aplikacje są dość kosztowne. Wszystkie placówki prowadzą przecież rachunek kosztów, tyle że każdy dzisiaj prowadzi to na swój sposób. Jestem przekonany, że większość dyrektorów szpitali jest w stanie odpowiedzieć na pytanie ile w jego szpitalu kosztuje poszczególna procedura. Natomiast dotychczasowe rozporządzenie Ministra Zdrowia, w sprawie liczenia kosztów, było bardzo ogólne - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Dariusz Oleński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej.

Jego zdaniem, ważne jest to, że problem kosztów został zauważony przez ministerstwo.

-  Natomiast nie wiem czy dobrym pomysłem jest powołanie kolejnej agencji, która podejmie próbę liczenia kosztów czy też stworzenia rachunku kosztów - dodaje Oleński.

Agencja Taryfikacji lekiem na całe zło?

Jednak Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że powołanie Agencji Taryfikacji i nowy rachunek kosztów to rozwiązania, które zrewolucjonizują system opieki zdrowotnej.

- Powołanie Agencji Taryfikacji jest ważnym krokiem w kierunku optymalizacji działania całego systemu opieki zdrowotnej. Adekwatna wycena relacyjna świadczeń, odzwierciedlająca rzeczywiste różnice w kosztach poszczególnych procedur, ma niezwykle istotne znaczenie dla właściwej alokacji ograniczonych zasobów przeznaczonych na opiekę zdrowotną. Tak rozumiana taryfikacja świadczeń jest znacznym przedsięwzięciem, wymagającym zaangażowania wyspecjalizowanej instytucji, o odpowiednim potencjale fachowym oraz dużym stopniu niezależności - tłumaczy nam Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

- Dzięki powierzeniu wyceny świadczeń zdrowotnych odrębnemu podmiotowi nastąpiłoby również odciążenie NFZ od wykonywania tej funkcji, w istocie rzeczy nie należącej do zadań płatnika. Dzięki temu projektowi Fundusz będzie bardziej skutecznie wypełniać swoje podstawowe zadania, związane z kontraktowaniem i rozliczaniem świadczeń, efektywną kontrolą świadczeniodawców pod kątem jakości oferowanych świadczeń i rezultatów prowadzonej opieki nad pacjentem oraz zapewnieniem jak najlepszej dostępności do świadczeń - dodaje rzecznik

Zdaniem Adama Kozierkiewicza, eksperta rynku ochrony zdrowia,  prawdą jest, że obecnie obie części odpowiedzialności, zarówno za taryfikację świadczeń jak i za budżet spoczywają na Funduszu.

- Dzisiaj NFZ sam ustala ceny za które kupuje usługi i decyduje ponadto ile tych usług kupić. Efekt jest taki, że nie stać Funduszu na zakupienie tylu usług na ile jest zapotrzebowanie - wyjaśnia ekspert.

Jedni stracą, a inni zyskają

Jednak rzetelne policzenie kosztów może doprowadzić do sytuacji, w której dotychczas dobrze opłacane procedury będą opłacane gorzej, a podniesienie cen procedur niedoszacownych doprowadzi do sytuacji, w której Funduszowi zabraknie pieniędzy na ich zakup.

- Ten mechanizm działa jak zamknięte koło. Oczywiście nie neguje tego, że należy ocenić koszty świadczeń i zrobić to lepiej niż robi to NFZ, który ustala swoje ceny raczej na bazie rozmów niż analizy danych. Natomiast jaki będzie to miało skutek dla taryf to już jest dla mnie tajemnicą. Z drugiej strony, jeśli na przykład Agencja uzna, że koszty które mają być poniesione przy niektórych procedurach są wyższe i je urealni, to automatycznie Funduszowi zabraknie jeszcze więcej pieniędzy - mówi Kozierkiewicz

Jednak, jak tłumaczy, trzeba pamiętać, że różni świadczeniodawcy mają różny poziom kosztów czyli takie same procedury mogą być u jednych droższe, a u drugich tańsze.

Według Kozierkiewicza, nie ma takiego pojęcia jak optymalny poziom kosztów - jest tylko średni ich poziom. I jeżeli ustali się ceny za usługi na średnim poziomie - to spowoduje odcięcie tych którzy są drożsi, a wynagrodzi tych, którzy to robią taniej.

- W USA zrobiono to w następujący sposób - uznano, że pokrywa się efektywnych świadczeniodawców i umownie określono, że poziom tej efektywności wyznacza się na 70 proc. Uznano więc arbitralnie, że 70 proc. świadczeniodawców jest efektywnych. W Polsce utarło się przeświadczenie, że wszystkie koszty są uzasadnione. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że świadczeniodawcy mają różne koszty, nie ma czegoś takiego jak optymalny poziom kosztów - tylko ich mediana, wynikająca z porównania między różnymi świadczeniodawcami. I trzeba się także arbitralnie umówić do jakiego poziomu te koszty będą pokrywane. W ten sposób ci, którzy są drożsi będą się musieli do tego poziomu cen dostosować albo zrezygnować w tym zakresie z aktywności - dodaje Kozierkiewicz.

Z pustego i Salomon nie naleje

Czy nowy sposób liczenia kosztów i wycena świadczeń przez Agencję Taryfikacji odmieni polski system ochrony zdrowia - czas pokaże. Jednak należy pamiętać, że nawet idealna wycena świadczeń nie spowoduje zwiększenia finansowania ochrony zdrowia.

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH