Na opiekę w izbie przyjęć Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej trzeba czekać nawet kilka godzin. Lekarze obawiają się, że zimowe kontuzje spowodują lawinę pacjentów.
Gdy tylko ruszą wyciągi, do szpitala zaczną trafiać także poturbowani narciarze. Lekarze wiedzą z doświadczenia, że to spora liczba dodatkowych pacjentów w kolejce:
– Zeszłej zimy przyjmowaliśmy ponad 20 narciarzy w ciągu doby. To czasem bardzo poważne urazy – mówi Ryszard Batycki, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
W ubiegłym roku sytuację ratowały jednak istniejące ambulatoria, w bielskim pogotowiu i w Szczyrku. Te jednak zostały zlikwidowane z braku środków od NFZ.
Zdaniem dyrektora Batyckiego wyjściem z sytuacji byłoby otwarcie w mieście jeszcze jednego oddziału chirurgii urazowej z całodobową izbą przyjęć. Taki oddział mógłby powstać w miejskim Szpitalu Ogólnym im. dra. Edmunda Wojtyły. Sposoby rozwiązania problemu mają być omawiane na spotkaniu komisji zdrowia, polityki społecznej i sportu Rady Miejskiej Bielska-Białej.
Dyrektor Batycki dodaje, że sytuację mogłaby także uzdrowić zmiana systemu finansowania izb przyjęć. Dzisiaj szpitale dostają na nie ryczałty i muszą dopłacać do ich działalności:
– Gdyby szpitale dostawały pieniądze za pacjenta, wszyscy chcieliby je prowadzić, bo byłoby to po prostu opłacalne.
Czytaj więcej: kolejki do lekarza | kolejki w izbach przyjęć | izba przyjęć | Ryszard Batycki | Szpital Wojewódzki w Bielsku - Białej | organizacja pracy izby przyjęć
Szczecin: samorządowa dotacja dla szpitala