Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, jak działa wprowadzona osiem lat temu instytucja lekarza rodzinnego. Inspektorzy ocenili, że nie spełnia założonej roli.

 Gdy tworzono instytucję lekarza rodzinnego, zakładano, że będzie koordynatorem leczenia. Miał pilnować m.in., by badania zlecane przez specjalistów nie dublowały się i by pacjent nie przyjmował zbyt wielu leków przepisywanych przez różnych lekarzy. Tymczasem do lekarzy rodzinnych nie trafiają informacje o badaniach wykonanych przez specjalistów. Nie może więc pełnić przypisywanej mu roli koordynatora leczenia. Lekarze rodzinni twierdzą, że chociaż  NFZ nakłada na specjalistów obowiązek przekazywania im danych, w praktyce wygląda to inaczej.

Zdaniem kontrolerów NIK lekarz rodzinny nie pełni również roli organizatora leczenia. Miał ją pełnić ze względu na to, że jest najbliżej pacjenta i jego porady są najtańsze. Zakładano, powołując do życia tę swoistą instytucję lekarza rodzinnego, że tylko w wyjątkowych wypadkach pacjent będzie trafiał do szpitala lub specjalisty, a 80 proc. przypadków zajmie się właśnie lekarz rodzinny, który zadba nie tylko o leczenie już istniejących chorób, ale także profilaktykę. To, oczywiście również nie sprawdziło się w praktyce. 

W opinii lekarzy rodzinnych przyczyn należy upatrywać, m.in. przejmowaniu przez specjalistów pacjentów. Cukrzycę niepowikłaną, taką, w której stosuje się dietę i podaje tylko leki doustne, może prowadzić lekarz rodzinny, a przejmuje diabetolog. Ten sam problem dotyczy np. kardiologów.

Ponadto, inspektorzy NIK podkreślają, że lekarze rodzinni nie informują NFZ, ile naprawdę wydają na badanie swoich pacjentów. W niektórych przychodniach jest to zaledwie ok. 7 proc. całego kontraktu , a  osiem lat temu zakładano, że będzie to ok. 10 proc.

Problemem jest też profilaktyka. Choć to lekarz rodzinny miał zajmować się np. zapobieganiem chorobom nowotworowym, tylko niespełna co piąty pacjent był w ogóle pytany, czy miał w rodzinie przypadki raka. Zaledwie co piąta kobieta dowiedziała się od lekarza rodzinnego, jak samodzielnie badać piersi. Badanie wykrywające raka jelita grubego proponowano co dziesiątemu pacjentowi.

NIK podaje przykłady przychodni, gdzie badań było jeszcze mniej. I jeden pozytywny: lekarki z Ujeźdźca Wielkiego koło Trzebnicy, która robiła badania u ponad 80 proc. pacjentów. Niestety, w sierpniu przeszła na emeryturę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH