Kontrole NFZ według NIK. Prezes Funduszu komentuje

Agnieszka Pachciarz, prezes NFZ, przyznaje, że niektóre wnioski z kontroli NIK przeprowadzonej w pięciu oddziałach wojewódzkich Funduszu, są słuszne. Z niektórymi jednak szefowa NFZ nie zgadza się, szczególnie jeśli chodzi o częstotliwość kontroli.

- NIK słusznie zwraca uwagę, że wykazanie kilku tysięcy martwych dusz w jednym województwie w ramach wykazywania stawki kapitacyjnej to nieprawidłowość i oddział musi tę sprawę uporządkować. Jednak trudno się zgodzić z wnioskami NIK w zakresie częstotliwości kontroli - mówi prezes Funduszu.

Z raportu NIK wynika, że NFZ kontroluje jednostki, z którymi zawarł umowę na wykonywanie świadczeń medycznych, średnio co 12-13 lat. Jednak wiele dużych jednostek, szczególnie szpitali, sprawdzanych jest po kilka razy w roku. Na tej podstawie NIK wyciąga wnioski, że w efekcie rzadko prowadzonych kontroli oddziały Funduszu nie wywiązują się z obowiązku nadzorowania pod względem jakości i dostępności świadczeń medycznych każdej jednostki co najmniej raz na pięć lat. Głównej przyczyny takiego stanu rzeczy NIK upatruje w zbyt skromnych środkach przeznaczanych przez NFZ na audyty - stanowią one zaledwie 0,05 proc. wszystkich kosztów Funduszu.

- Trudno z jednakową częstotliwością kontrolować szpital, który zawarł umowę na kwotę 80 mln zł i pojedynczego lekarza z podpisaną umową na wystawianie recept, który wypisuje ich raptem pięć w ciągu roku. W takich przypadkach częstotliwość kontroli zawsze będzie różna. W ubiegłym roku zmieniliśmy zasady kontroli. Nie obowiązuje już zapis, iż każdy świadczeniodawca związany z refundacją recept jest kontrolowany raz na 5 lat - przypomina prezes Pachciarz.

- Obecnie realizowane są kontrole celowane, wymierzone w te podmioty, gdzie spodziewamy się wykryć pewne nieprawidłowości. Jeśli nie ma takich przesłanek, nie ma sensu wysyłać w to miejsce pracowników Funduszu. Inaczej też dostosowujemy zasady kontroli do realizowanych świadczeń. Inaczej będzie wyglądać częstotliwość weryfikacji w przypadku podmiotu realizującego hospitalizacje, a inaczej apteki. Takie uśrednianie jest pewną pułapką, w którą wpadła NIK - ocenia szefowa NFZ.

Nie do końca za trafiony uznaje argument z koniecznością zwiększenia wydatków na kontrole: - Warto zwrócić uwagę, że NFZ to nie CBA. Nie jesteśmy instytucją kontrolną. Jesteśmy płatnikiem, który zawiera umowy cywilnoprawne ze świadczeniodawcami. Kontrolujemy realizację tej umowy jako jej strona.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH