
Sejmowa Komisja Zdrowia miała w środę (6 stycznia) pochylić się nad problemem kontraktowania świadczeń. Niestety, dyskusja przypominała raczej wylewanie wszelkich żali wobec ministra zdrowia.
NFZ przedstawił parlamentarzystom stan negocjacji kontraktów z placówkami w poszczególnych województwach i poinformował, że w trzech nadal nie uzyskano porozumienia z dyrektorami szpitali. NFZ nie podpisał wszystkich kontraktów w województwach: podkarpackim, warmińsko-mazurskim i lubelskim.
Posłowie podkreślali, że te właśnie województwa nie dostały pieniędzy za nadwykonia za 2008 i 2009 r.
– W województwie lubelskim finansowanie ochrony zdrowia jest zdecydowanie na zbyt niskim poziomie. Na 2010 rok tylko 68 proc. placówek podpisało kontrakty. Zwiększyły się koszty funkcjonowania szpitali. Mają niezapłacone nadwykonania z dwóch lat. Wpływają do nas prośby o ratunek lubelskich szpitali – mówiła posłanka Gabriela Masłowska (PiS).
I spółki nie podpisują
Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz odpowiadał, że nadwykonania to problem kilku województw.
– Głównie w Lublinie są problemem, ale raczej społecznym, a nie problemem NFZ. Fundusz nie ma żadnych podstaw prawnych do tego żeby płacić za nadwykonania. Dyrektorzy oddziałów mogą angażować dodatkowe środki na świadczenia zdrowotne tylko wówczas kiedy mają ich więcej – przekonywał prezes NFZ.
Poseł Adam Krzyśków (PSL) przypomniał, że w województwie warmińsko-mazurskim placówki aż z 12 powiatów na 19 nie zakontraktowały świadczeń. I mówiąc o Podkarpaciu alarmował: – Tam żadna ze spółek nie podpisała kontraktu.
Niepodpisane umowy przez publiczne placówki to nie nowość, natomiast brak kontraktu dla spółki to już nowa rzeczywistość po tzw. planie B.
Zdaniem prezesa Zamojskiego Szpitala Niepublicznego sp. z o.o. Krzysztofa Tuczapskiego, spółki są teraz w podobnej sytuacji do szpitali publicznych.
– Z jednej strony teoretycznie mogłyby nie zakontraktować usług z NFZ i brać pieniądze za świadczenia od pacjentów, z drugiej jednak strony w ramach swoich publicznych pieniędzy nie mogą tego zrobić. Zresztą nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pacjent płaciłby za świadczenia. Tu potrzeba nowej, nowoczesnej ustawy o ZOZ-ach, ktora uregulowalaby choćby ta kwestię – mówił portalowi rynekzdrowia.pl.
Pieniędzy nie jest mniej?
W kierunku resortu zdrowia ze strony posłów znów padły gorzkie słowa co do zmian algorytmu, które ich zdaniem były tylko kosmetycznym zabiegiem, a nie przyniósły jeszcze realnie większych dochodów biedniejszym województwom.
Odpowiadając posłom ministr zdrowia Ewa Kopacz przypominała, że ochrona zdrowia otrzymuje coraz więcej pieniędzy.
– W poprzednich latach pieniędzy nie było więcej, a np. w roku 2008 nie krzyczano, że jest dramat, a wtedy też obowiązywał krzywdzący algorytm. My go zmieniliśmy, był wstępem do zmian zasad finansowania województw – tłumaczyla minister. I dodała: – Trzeba pamiętać, że są mniejsze wpływy do NFZ: o 1,5 miliarda złotych mniej ze składki KRUS, 200-300 milionów złotych mniej z ZUS.
Minister zauważyła, że każde pieniądze byłyby za małe dla systemu ochrony zdrowia i każdą kwotę można też rozdysponować wcale nie zwiększając dostępności do świadczeń.
– W 2008 roku było w systemie ochrony zdrowia 47 miliardów złotych, w 2009 roku – 53 miliardy złotych i pojawił się problem z kolejkami; na 2010 rok jest natomiast 54 miliardów złotych – przypomniała Ewa Kopacz.
Co do problemów z kontraktowaniem, zapowiedziala, że w czwartek (7 stycznia) spotka się z przedstawicielami powiatów, w których są kłopoty z podpisywaniem kontraktów.
Ostry jak... prezes
O temperaturze dyskusji jaka towarzyszyła posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia świadczą ostre, emocjonalne wypowiedzi jakich udzielił dziennikarzom prezes NFZ Jacek Paszkiewicz.
– Nie ma obowiązku posiadania kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. (...) Żadnych nowych pieniędzy dyrektorzy oddziałów wojewódzkich nie zaproponują. Będą to takie same środki finansowe, jakie zaproponowano dotychczas. Mogą sobie przedstawiciele Podkarpacia pikietować pod Ministerstwem Zdrowia, centralą Narodowego Funduszu Zdrowia. Nic tego nie zmieni – powiedział, jak podaje Polska Agencja Prasowa, dziennikarzom Paszkiewicz.
Dodał też: – Będą takie środki, jakie są w tej chwili i od nich tylko zależy (dyrektorów szpitali – przyp.PAP), czy pójdą do konkursu i napotkają określone trudności w zakontraktowaniu świadczeń, czy podpiszą te umowy teraz.
Przypomnijmy, że na 1158 świadczeniodawców, którzy mieli podpisane umowy z Funduszem w 2009, 1054 zakończyło negocjacje z płatnikiem.