Kontrakty 2011: oblicza konkurencji, czyli podzwonne dla trójmiejskiej kardiologii

Klamka zapadła - oddziały kardiologiczne Pomorskiego Centrum Traumatologii i Szpitala Studenckiego w Gdańsku nie dostaną pieniędzy. Natomiast Szpital Morski im. PCK w Gdyni musi się zadowolić 2,7 mln zł na przetrwanie. 28 grudnia Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ podjął decyzję w sprawie finansowania w 2011 roku oddziałów kardiologicznych w Trójmieście w ramach uzupełniającego konkursu ofert.

Nikt nie jest zadowolony. Nawet dr Michał Szpajer, ordynator kardiologii Szpitala Morskiego, który jako jedyny otrzymał na przyszły rok niewielką kwotę.

Jest ona jednak znacznie niższa od tegorocznego kontraktu, więc w 2011 r. ktoś będzie musiał przyjąć 3 tys. pacjentów.

A miał być rozwój...

– Na bazie oddziału kardiologii i poradni kardiologicznej przy Szpitalu Morskim tworzyliśmy ośrodek leczenia niewydolności serca. Zadanie zapisano w programie Zdrowie dla Pomorzan, bowiem niewydolność krążenia w naszym regionie i w ogóle w Polsce, staje się pierwszoplanowym problemem kardiologicznym – Michał Szpajer opowiada o zaprzepaszczonej szansie na rozwój. Jego oddział czeka teraz walka o przetrwanie.

Prawie 15 mln zł, na które liczyły wspomniane marszałkowskie lecznice, otrzymały Pomorskie Centra Kardiologiczne S A dla swych placówek w Wejherowie i Starogardzie Gdańskim.

Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ ocenia tę decyzję z punku widzenia całego regionu i odrzuca "trójmiejską optykę". Dla płatnika wygląda to tak: na Pomorzu w ciągu roku dochodzi do ok. 9 tys. ostrych zawałów serca, 125 tys. osób cierpi na chorobę wieńcową i niewydolność serca. Rocznie pod opieką trójmiejskich oddziałów dysponujących prawie setką łóżek jest ok. 5 tys. pacjentów.

Rzecznik podkreśla zatem, że w wyniku zawarcia kontraktów z nowymi podmiotami poszerzyła się w regionie dostępność do wysokospecjalistycznych usług kardiologicznych, co przy obowiązywaniu zasady „złotej godziny” w przypadkach stanów wieńcowych jest niezwykle istotne.

NFZ: wygrali lepsi

– Pojawiły się nowe podmioty, które oferowały nowoczesny sprzęt i świetną kadrę, w związku z czym dostały kontrakty. Dlatego też inne placówki otrzymały mniej pieniędzy, albo w ogóle nie mają kontraktu – podsumowuje Szymański.

Dyrektor Wydziału Zdrowia Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego Jerzy Karpiński po tym, gdy okazało się, że całą pulę zgarnęły Pomorskie Centra Kardiologiczne kalkulował, że niewielkie pieniądze z "dogrywki" Fundusz podzieli na trzy. Potem marszałkowskie lecznice zasili obiecane przez prezesa NFZ dodatkowe 5 mln złotych i jakoś przetrwają 2011 rok.

Zabiegał o nie m.in. Michał Owczarczak, wicewojewoda pomorski odpowiedzialny za bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Na początku grudnia zorganizował spotkanie dotyczące trójmiejskich oddziałów kardiologicznych i interweniował u minister zdrowia oraz prezesa NFZ w ich sprawie.

Wicewojewoda nie może pogodzić się z decyzją o kontraktach. W jego sekretariacie powiedziano nam, że jeszcze 29 grudnia chce się spotkać kierownictwem pomorskiego NFZ.

Niewiele raczej wskóra. Fundusz zrobił swoje. Pełniąca obowiązki dyrektora Oddziału Barbara Kawińska wzięła krótki urlop wypoczynkowy.

Niedostępny jest również Jarosław Litwin, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej dla Szkół Wyższych w Gdańsku – Szpitala Studenckiego (jeździ ze spotkania na spotkanie).

W czasie negocjacji z Funduszem znalazł się w niekomfortowej sytuacji. W sierpniu 2010 r., będąc dyrektorem Szpitala Studenckiego objął tymczasowo również stanowisko dyrektora Pomorskiego Centrum Traumatologii im. M. Kopernika w Gdańsku (po odwołaniu Mirosława Domosławskiego na skutek przeprowadzonej przez CBA kontroli, spowodowanej głośną sprawą operacji Szwedki).

W związku z tym występował jako przedstawiciel konkurujących świadczeniodawców. Konfliktu interesów nie było – obie placówki przegrały...

 

Bez wyjścia

Gorsze perspektywy ma Szpital Studencki, bo w jego skład wchodzą tylko 3 oddziały: chirurgiczny, chorób wewnętrznych oraz kardiologiczny. Nie wiadomo, czy placówka przetrwa, gdy ten ostatni oddział zostanie zamknięty.

Wicedyrektor PCT w Gdańsku Zbigniew Krzywosiński 29 grudnia w Dzienniku Bałtyckim powiedział wprost, że nie ma wyjścia – trzeba natychmiast zlikwidować oddział kardiologii.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH