Marzena Sygut, RZ/Rynek Zdrowia | 23-09-2013 06:30

Kontraktowanie w POZ: Fundusz konsultuje projekt zarządzenia, lekarze grożą

W weekend Centrala NFZ opublikowała na stronie internetowej projekt zarządzenia prezesa Funduszu dotyczący warunków kontraktowania świadczeń w POZ w 2014 roku. Lekarze grożą, że nie podpiszą umów, jeśli Fundusz - jak zapowiadała prezes NFZ Agnieszka Pachciarz - unieważni w nadchodzącym roku wszystkie deklaracje pacjentów, których rekord świeci się w systemie eWUŚ na czerwono.

- Nie sądzę, żeby straszenie pacjentów pozostawieniem ich bez opieki było najlepszym pomysłem. Został opublikowany projekt zarządzenia, każdy może zgłosić swoje uwagi - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy Centrali NFZ.

W piątek (20 września) Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ) udostępniło mediom list skierowany do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. - Ponieważ od 1 stycznia 2014 roku zostaną wycięte deklaracje osób, które w systemie eWUŚ nie mają potwierdzonych uprawnień - co stanowi 7,5 proc. dorosłych Polaków - wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec gilotynowania polskich pacjentów - przekazała w liście Bożena Janicka, szefowa PPOZ.

eWUŚ i „martwe dusze”
- Na pewno nie jest tak, jak twierdzą lekarze, że "wycinamy" deklaracje osób, którym system eWUŚ pokazał czerwone światło. Wprost przeciwnie, jest to tylko sygnał, że gdzieś na linii ubezpieczony-pracodawca-ZUS nastąpił błąd, który trzeba wyjaśnić - odpowiada Andrzej Troszyński.

Medialna polemika lekarzy-związkowców Porozumienia ze stanowiskiem NFZ dotyczącym kontraktowania świadczeń w POZ na 2014 r. rozpoczęła się po ich spotkaniu z kierownictwem Funduszu, w środę (18 września). Wcześniej prezes NFZ Agnieszka Pachciarz, podczas konferencji prasowej w miniony poniedziałek (16 września) poinformowała, że po wprowadzeniu systemu eWUŚ, okazało się, iż w rejestrach poradni POZ widnieje wiele osób, za które NFZ przelewa świadczeniodawcom stawkę kapitacyjną, choć nie płacą one składek zdrowotnych, bo np. wyjechały za granicę i tam korzystają z opieki zdrowotnej.

Takie „martwe dusze” ujawnione przez eWUŚ to właśnie około 7 proc. pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej. - Od 2014 r. przestaniemy płacić za te osoby stawkę kapitacyjną, jednak chcemy, żeby zaoszczędzone pieniądze trafiły do POZ. Dlatego będziemy dodatkowo płacić za bilanse zdrowia dzieci i porady patronażowe - tłumaczyła prezes NFZ.

Według ocen płatnika, w 2012 r. bilanse zdrowia powinny zostać przeprowadzone u ponad 4,5 mln dzieci, a wykonano ich tylko ok. 1,2 mln. NFZ chce, aby w nadchodzącym roku lekarze POZ lepiej zajęli się profilaktyką u dzieci. Pieniądze na częstsze bilanse mają pochodzić ze wspomnianego przesunięcia środków.

Lekarze: bilanse i tak wykonujemy
Stanowisko NFZ doprowadziło do ostrej dyskusji z lekarzami, tym bardziej, że podstawowa opieka zdrowotna od lat zabiegała o podwyższenie stawki kapitacyjnej. Zdaniem lekarzy POZ system e-WUŚ nie jest źródłem wiarygodnych danych o aktualnym stanie uprawnień do świadczeń zdrowotnych.

Jak przekonuje doktor Eugeniusz Michałek z zarządu PPOZ, w grupie planowanych do pozbawienia świadczeń POZ mogą znaleźć się np. chorzy na długich zwolnieniach lekarskich, chorzy na świadczeniach rehabilitacyjnych, także ci chorzy, którzy na mocy poświadczenia z NFZ są ubezpieczeni, choć ubezpieczenie to pochodzi z innego kraju. Ponadto studenci, współmałżonkowie emerytów.

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego twierdzili z kolei, że przesunięcie pieniędzy ze stawek kapitacyjnych wypłacanych za „martwe dusze” na bilanse dzieci niewiele zmieni.

- Nie potrzebujemy dodatkowej nagrody za coś, co robimy dobrze - odpowiadał w mediach Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, sugerując że dane dotyczące bilansów nie są rzetelne. Przekonywał, iż to sposób sprawozdawania bilansów i wizyt patronażowych prowadzi do przekłamania statystyk. 

Weryfikacja po latach
Według Krajewskiego systemu eWUŚ będzie teraz wykorzystywany restrykcyjnie wobec POZ: - Baza danych, na której opiera się ten system jest niedoskonała, płynna, dlatego nie może przekładać się na stawkę kapitacyjną - mówił portalowi rynekzdrowia.pl

Rzecznik prasowy Funduszu Andrzej Troszyński nie zgadza się z taką argumentacją i daje do zrozumienia, że dyskusja wokół eWUŚ trwa już długo i pora na wnioski oparte o dane uzyskanie z systemu.

Tłumaczy: - O elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców (eWUŚ) rozmawiamy z lekarzami już od jesieni 2012 roku. W bieżącym roku również spotykaliśmy się wiele razy. Informowaliśmy na bieżąco o wynikach weryfikacji i o naszych propozycjach zagospodarowania kwot uwolnionych głównie z powodu emigracji pacjentów za granicę.

Jak przypomina, pacjenci zapisywali się do lekarzy rodzinnych w 1999 roku. eWUŚ po raz pierwszy - dopiero po 14 latach od zapisów - umożliwił weryfikację deklaracji w powiązaniu z opłacaniem składki ubezpieczenia zdrowotnego. - W tej sytuacji nie dziwi mnie wielkość 7 proc. nieuprawnionych osób do świadczeń finansowanych z Funduszu - zaznacza rzecznik.

Jak kamień w wodę
Takiego punktu widzenia nie podziela doktor Wojciech Perekitko, prezes oddziału lubuskiego Porozumienia Zielonogórskiego. Uważa bowiem, że pacjenci wykazywani w systemie eWUŚ na czerwono w większości wypadków są normalnie ubezpieczonymi osobami, z prawem do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych w Polsce.

- Ja w ogóle nie rozumiem mechanizmu działania eWUŚ - mówi nam.

Pacjenci z wynikiem świecącym się na czerwono trafiają do ZUS-u, tam zwykle dostają zaświadczenie, że są ubezpieczeni. Lekarze z kolei wysyłają elektroniczne sprawozdania do Funduszu, w których informują, że pacjent podpisał oświadczenie, iż jest ubezpieczony.

- I jak kamień w wodę. Od kilku miesięcy w ogóle nie rośnie ilość pacjentów pozytywnie zweryfikowanych przez system eWUŚ, czyli coś jest nie tak - podsumowuje.

Andrzej Masiakowski, ekspert Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia przekonuje, że system w ogóle nie nadaje się do stosowania w POZ.

- Wycinając osoby świecące się na czerwono NFZ zdejmie olbrzymią ilość środków finansowych ze świadczeniodawców POZ. Nie zgodzimy się na podpisanie nowych umów, nie będzie na to przyzwolenia - zapowiada, prognozując że spadną drastycznie przychody z praktyk.

Bilans = złotych 20
Jak informuje natomiast Andrzej Troszyński nakłady na podstawową opiekę zdrowotną w planie NFZ na 2014 rok są nieznacznie wyższe, tak więc zarzuty „złupienia” lekarzy rodzinnych nie znajdują żadnego uzasadnienia.

- Pacjenci którym eWUŚ zakwestionował z jakichkolwiek powodów - np. błędu ZUS, czy własnego zaniedbania - uprawnienia, mają przewidziane ustawą prawo złożenia oświadczenia o przysługujących im uprawnieniach. Daje to lekarzowi POZ gwarancję rozliczenia udzielonego świadczenia, a pacjent powinien wyjaśnić swój status - podsumowuje stanowisko NFZ.

Z załącznika do projektu Zarządzenia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń w rodzaju: podstawowa opieka zdrowotna wynika, że stawka kapitacyjna za świadczenia lekarza POZ w 2014 roku ma wynosić 96 zł. Za poradę związaną z bilansem zdrowia NFZ zapłaci 20 zł.

Projekt zarządzenia: obok tekstu - plik w formacie pdf do pobrania lub na stronie NFZ - kliknij