Konsultanci oceniają lecznictwo uzdrowiskowe: czas skończyć z fikcją

Konsultanci dziedzin medycyny, których pacjenci wymagają rehabilitacji, stawiają pod znakiem zapytania sens finansowania ze środków publicznych tzw. lecznictwa uzdrowiskowego w obecnym kształcie i postulują stworzenie w jego miejsce systemu rehabilitacji z prawdziwego zdarzenia. Przypominają, że chorzy, którzy naprawdę potrzebują rehabilitacji, są dziś spychani na odległe terminy przez zdrowych kuracjuszy.

W ocenie ekspertów nie ma racjonalnego uzasadnienia dla opłacania świadczeń o nieudowodnionej skuteczności medycznej w czasach ograniczania dostępu do wielu technologii pod zarzutem ich nieefektywności. Opieka uzdrowiskowa powinna być przedłużeniem leczenia szpitalnego oraz opieki specjalistycznej i być świadczona bezpośrednio po opuszczenia szpitala lub po zabiegu. Nie ma znaczenia, w jakim miejscu się odbywa, ważne jest, co pacjent otrzymuje. Kwalifikacją chorych, dla których taka rehabilitacja jest niezbędna, powinni zajmować się specjaliści.

Tylko co dziesiąty
- Często chory podczas pobytu w sanatorium "wymyka się" spod kontroli lekarza specjalisty i trafia pod opiekę lekarza sanatoryjnego, co w skrajnych przypadkach prowadzi do zrównania kąpieli w siarce z leczeniem biologicznym. O ile w ogóle taki pacjent trafi do sanatorium. Osoby wymagające rehabilitacji, którym wystawiam skierowanie z powodu stanów zapalnych stawów lub po operacjach, nie są przyjmowane w ogóle lub czekają na wyjazd kilkanaście miesięcy - zauważa prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.

Tymczasem rehabilitacja odbywająca się wiele miesięcy po zabiegu nie przynosi już tak dobrych efektów, a powstałe ubytki są nieodwracalne. W ten sposób chorzy tracą szansę na powrót do zdrowia. Koszty społeczne są wówczas również odpowiednio wyższe. W ocenie prof. Tłustochowicza system ten powinien działać zupełnie inaczej.

- Po pięciu dniach od hospitalizacji chory jedzie do sanatorium. Tam kontynuuje terapię farmakologiczną rozpoczętą w szpitalu, połączoną z rehabilitacją, w tym z fizykoterapią i balneoterapią, które mogą być jedynie uzupełnieniem rehabilitacji, ale nie mogą jej zastępować - zaznacza specjalista. - Należy to wyraźnie podkreślić: rehabilitacja jest metodą równoważną z farmakoterapią, a fizykoterapia i balneoterapia są jedynie jej uzupełnieniem. Tymczasem w świadomości wielu zastępują one dwie wymienione w pierwszej kolejności formy leczenia - dodaje konsultant.

W ocenie prof. Tłustochowicza, w obszarze reumatologii jedynie około 10 proc. osób obecnie kierowanych do sanatoriów wymaga rehabilitacji leczniczej, pozostali powinni tam przebywać na zasadach wolnorynkowych, jako klienci komercyjni. Konsultanci nie mają najmniejszego problemu ze wskazaniem w swojej dziedzinie tych pacjentów, którzy powinni z tej opcji leczenia korzystać w ramach środków publicznych.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH