Prawie od miesiąca Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Madurowicza nie przyjmuje ciężarnych łodzianek, mimo, że zgodnie z decyzją sanepidu o otwarciu szpitala, kobiety mogą rodzić w tej placówce od ubiegłego piątku. Jednak lekarze nie mogą dogadać się z dyrektorem i zgłaszają dla niego wotum nieufności, co blokuje pracę szpitala.

- Nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy - mówią ginekolodzy. Osiemnastu dyżurujących lekarzy wypowiedziało kilka tygodni wcześniej umowy, co w rzeczywistości nie pozwala im na pracę powyżej regulaminowych 48 godzin. Bez nich szpital Madurowicza nie może ruszyć.

Lekarze chcą podwyżek wynagrodzeń.

- 10 procent, czyli około 500 zł podwyżki - mówią. Dodają, że to niejedyny powód krytycznej oceny pracy szefa. - Wielu kolegów skarży się, że dyrektor nie pozwala im się szkolić, a dyżurujący lekarze narzekają na warunki socjalne. W naszej opinii szpital powinien zwiększać liczbę łóżek, bo są takie możliwości. A od kilku miesięcy porodów regularnie przybywa.

Dyrektor Jacek Marynowski mówi, że czuje się zaskoczony taką postawą lekarzy.

- Wydawało mi się, że dogadujemy się z załogą, widać lekarze mają inne zdanie - rozkłada ręce dyrektor. - Faktycznie ginekolodzy poprosili mnie o podwyżkę, ale szpitala na to nie stać, zresztą podobną opinię wyraża Urząd Marszałkowski, czyli organ założycielski szpitala. W zamian zaproponowałem na koniec roku nagrody w wysokości 1 tys. zł, ale nie chcieli. Poprosiłem, żeby wrócić do rozmów, jak już będziemy znali kontrakt, ale nadal nie było woli porozumienia. Dlatego byłem bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że lekarze napisali do Urzędu Marszałkowskiego i rektora skargę na mnie - mówi rozgoryczony Marynowski.

Wczoraj kierownicy klinik w „Madurowiczu“ wręczyli marszałkowi  pismo i odczytali wszystkie zarzuty. Marynowski pojawił się na zarządzie województwa i odpowiadał na pytania marszałków.

- Zapoznaliśmy się z zarzutami lekarzy wobec dyrektora szpitala „Madurowicza“. W najbliższych dniach departament polityki zdrowotnej będzie sprawdzał, czy są one zasadne - mówi Marcin Nowicki, rzecznik marszałka.

Szpital do czasu porozumienia się załogi z dyrektorem nie będzie przyjmował pacjentek.

- Mógłby zacząć pracę nawet w tej chwili, ale to się nie uda, dopóki nie dojdziemy do porozumienia - nie ma wątpliwości Marynowski.

Lekarze też nie mają wątpliwości: nie chcą takiego dyrektora, czego dowodem jest wotum nieufności. Obawy co do funkcjonowania szpitala ma natomiast Krzysztof Makowski, radny Lewicy, który na dzisiejszej sesji sejmiku poprosi o raport dotyczący pracy szpitala przez ostatnie miesiące.

Szpital im. Madurowicza niechlubną sławę zyskał po tym jak z powodu zaniedbań sanitarnych zmarło kilkanaście noworodków. W tym roku  na karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata skazał Sąd Okręgowy w Łodzi b. dyrektora łódzkiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Madurowicza, 61-letniego Jacka Suzina. Prokuratura oskarżyła go o niedopełnienie obowiązków i sprowadzenie zagrożenia epidemiologicznego, w wyniku którego zmarło na sepsę 17 noworodków urodzonych w tym szpitalu w 2002 roku, a kolejne 73 noworodki zostały zakażone bakteriami, w tym m.in. klebsiella pneumoniae.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH