Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 23-01-2013 06:30

Kolejne uzdrowiska będą komunalizowane. Pora na Dolny Śląsk

Uzdrowiska Szczawno-Jedlina oraz Uzdrowisko Lądek-Długopole na Dolnym Śląsku, to dwie kolejne spółki uzdrowiskowe, które zamiast trafić w ręce prywatnego właściciela mają przejść nieodpłatnie na własność samorządu województwa dolnośląskiego. - To dobra decyzja - twierdzą samorządowcy, bo jak przekonują na przekazaniu uzdrowisk samorządom lokalnym zyskają nie tylko zdroje, ale też gminy i mieszkańcy.

Do tej pory Ministerstwo Skarbu Państwa skomunalizowało cztery spółki uzdrowiskowe: Uzdrowisko Ciechocinek, Uzdrowisko Kołobrzeg, Uzdrowisko Świnoujście i Uzdrowisko Busko-Zdrój. W planach jest komunalizacja, m.in. Uzdrowiska Rymanów  na rzecz województwa podkarpackiego, a także być może Uzdrowiska Rabka.

Jak przekazał nam Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha są już też decyzje ministra, marszałka i sejmiku województwa w sprawie dolnośląskich spółek uzdrowiskowych. Pozostały sprawy czysto formalne.

Samorząd wie lepiej
Zdaniem prezydenta Wałbrzycha przekazanie własności spółek uzdrowiskowych samorządowi wojewódzkiemu, po pierwsze - skróci drogę decyzyjną dotyczącą ich przyszłości, po drugie - przybliży te podmioty gospodarczo do lokalnej społeczności, a po trzecie - uprości proces zarządzania.

- Kierowanie spółką poprzez wpływanie na zarząd ze szczebla ministerialnego w Warszawie dawno przestało być traktowane jako najbardziej efektywny sposób zarządzania - podkreśla Roman Szełemej.

Także Urszula Burek, zastępca burmistrza Szczawna Zdroju zwraca uwagę na pozytywny aspekt przeniesienia decyzyjności z Warszawy na Dolny Śląsk.

- Mamy nadzieję, że fakt ten wpłynie na szybsze podejmowanie tak potrzebnych decyzji - przekonywała burmistrz Burek na spotkaniu samorządowców i zarządzających uzdrowiskami w Szczawnie Zdroju, dotyczącym strategii rozwoju uzdrowisk.

Z kolei prezes zarządu Uzdrowiska Szczawno-Jedlina, Beata Szczepankowska zwraca uwagę na fakt, że komunalizacja uzdrowisk dolnośląskich wpisuje się w samą strategię województwa, która została opracowana przez urząd marszałkowski do 2020 r. Zakłada ona rozwój turystki, zwłaszcza w zakresie turystyki uzdrowiskowej, która jest niewątpliwie szansą na zdynamizowanie dotychczasowych usług uzdrowiskowych.

- Liczymy się z tym, że kiedy dojdzie do komunalizacji, to z uwagi na bliskość właściciela, wszelkie strategiczne dla uzdrowiska decyzje będą podejmowane szybciej. Poza tym trzeba pamiętać, że dla Ministerstwa Skarbu Państwa spółki uzdrowiskowe nie miały znaczenia strategicznego. Dlatego dobrze się stało, że minister zdecydował, że albo trzeba je sprywatyzować, albo skomunalizować - tłumaczy prezes Szczepankowska.

Łatwiej o fundusze
Prezes spółki Uzdrowisko Lądek-Długopole, Zbigniew Piotrowicz zwraca uwagę na łatwiejszy dostęp do funduszy.

- Samorząd wojewódzki jest najlepszym organem prowadzącym nie tylko dlatego, że ma pewien obraz sytuacji w całym regionie, ale także z tego powodu że dysponuje funduszami, nie tylko własnymi, ale także tymi pochodzącymi z Unii Europejskiej - podkreśla prezes Piotrowicz.

Roman Szełemej z kolei w przeniesieniu prawa własności na samorząd wojewódzki upatruje łatwiejszy dostęp do środków przeznaczonych na gminy uzdrowiskowe oraz programów w zakresie infrastruktury zdrowia.

- Są też przymiarki aby pozyskać finansowanie z Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Polska-Czechy. Pozyskaniu takich funduszy sprzyja samo położenie kurortów uzdrowiskowych w regionie: w południowej części Dolnego Śląska, w pobliżu granicy z Czechami. W przyszłej perspektywie finansowej 2014-2020 projekty dotyczące współpracy uzdrowisk powinny stać się priorytetowymi dla naszego regionu - podsumowuje.

Wspólna strategia rozwoju
Chociaż każde ze spółek ma własną strategię rozwoju, obie liczą, że dzięki zaangażowaniu samorządów lokalnych uda im się rozszerzyć działalność i poszerzyć profil klienta.

Spółka Szczawno-Jedlina, która zajmuje się leczeniem chorób narządu ruchu, układu oddechowego, krążenia, cukrzycy - także u dzieci, główne zyski czerpie z kontraktu z NFZ. Klienci komercyjni przysparzają jedynie ok.15 -17 proc. zysków.

Jak mówi prezes Szczepankowska, spółce zależy jednak na zwiększeniu udziału w zyskach właśnie kuracjusza komercyjnego.

- Chcielibyśmy zwiększyć ten odsetek klientów komercyjnych, zarówno młodych pracujących, jak i osób starszych, dlatego nasz kierunek rozwoju upatruję w rozwoju usług wellness i spa. Do tego jednak konieczne są spore nakłady finansowe, żeby podnieść standard bazy hotelowej – podkreśla.

Samorządowcy zwracają też uwagę na potrzebę współpracy z uzdrowiskami i gminami uzdrowiskowymi w celu wykorzystania doświadczeń innych krajów takich jak Austria czy Włochy w strategii rozwoju uzdrowisk.

Ciekawą propozycją wydaje się też wspólne występowanie o pozyskanie umów z instytucjami typu NFZ z innych krajów, np. z Niemiec, które będą finansowały pobyty swoich obywateli w dolnośląskich uzdrowiskach. Sprzyja temu położenie kurortów uzdrowiskowych w regionie - w południowej części Dolnego Śląska, w pobliżu granicy z Czechami.

Teraz klient biznesowy
Spółka Uzdrowisko Lądek-Długopole dotychczas bazuje na kontrakcie z NFZ, który w tym roku osiągnął wartość 10 mln zł. W niewielkim stopniu realizuje świadczenia na rzecz ZUS, w ok 20 proc. na rzecz klienta komercyjnego. Rocznie obsługuje łącznie ok.15 -18 tys. kuracjuszy i wychodzi na swoje.

- Realizujemy świadczenia z zakresu leczenia uzdrowiskowego i rehabilitacji. To są dwa różne kontrakty. Rehabilitacja dotyczy neurologii i świadczeń pourazowych związanych z narządem ruchu. Pobyty sanatoryjne natomiast dotyczą schorzeń narządów ruchy, dermatologicznych, układu pokarmowego i wątroby - informuje Zbigniew Piotrowicz.

Po przejściu spółka na własność samorządu liczy on na możliwość rozwoju uzdrowiska w kierunku edukacyjno-konferencyjnym.

- Zaproponowałem zarządowi województwa, aby w sytuacji, którą w tej chwili mamy, czyli słabnących możliwości i wydolności finansowej, zarówno NFZ, jak i ZUS-u, a z tymi dwoma partnerami mamy duże kontrakty, zastanowić się nad dywersyfikacją usług i skierowaniem oferty do innego klienta. Zdecydowałem się na wyremontowanie i zmodernizowanie domu zdrojowego, który jest przepięknym obiektem zabytkowym, niestety w fatalnym stanie technicznym i przeznaczeniu go na obiekt pełniący rolę centrum edukacyjno-konferencyjnego o zasięgu regionalnym - tłumaczy prezes Piotrowicz.

Rynek turystyki kongresowej w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie. Zgodnie z danymi Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, w Polsce w 2007 roku odbyło się nieco ponad 600 znaczących konferencji, w 2010 roku - już 3600, a w 2012 roki - już 24,5 tys.

- Szacuję, że idąc w tym kierunku dochód z tej działalności mógłby z czasem stanowić nawet kilkadziesiąt procent naszych zysków - rozważa prezes komunalizowanego Uzdrowiska Lądek-Długopole.

W jego ocenie klient kongresowy mógłby nocować, żywić się w uzdrowisku i korzystać z urządzeń uzdrowiska z korzyścią dla spółki.

Podkreśla jednak, że absolutnie nie chodzi mu o rezygnacje z podstawowej działalności, jaką jest działalność lecznicza, ale o pozyskanie dodatkowych dochodów. Zaznacza również, że uzdrowisko dotąd jedynie w 50 proc. wykorzystuje swoje możliwości w zakresie liczby przyjmowanych gości.

Nikt nie straci?
Jak podkreślają wszystkie zainteresowane strony na komunalizacji uzdrowisk zyskają wszyscy mieszkańcy regionu. Pod jednym warunkiem - i to jest poważne wyzwanie - że samorząd wojewódzki zainwestuje w ich rozwój.

- Dobrze prosperujące uzdrowiska, to dodatkowe miejsca pracy, rozwój sieci gastronomicznej, bazy noclegowej - przekonuje Piotrowicz.

I jak dodaje, to także szansa np. na zahamowanie wykluczenia komunikacyjnego regionu. Dlatego tak ważne jest, aby wspólnym mianownikiem dla wszystkich miejscowości uzdrowiskowych była poprawa połączeń komunikacyjnych w ramach dróg lokalnych, jak również wojewódzkich, co zwiększy ruch turystyczny w regionie i zachęci do odwiedzin kurortów.