Klikniesz-pomożesz: kwesta przenosi się do sieci Coraz częściej pomagamy przez internet

Organizacje charytatywne walczą o potencjalnych darczyńców metodami, które znamy ze świata komercji i reklamy.

Zdaniem Konrada Maja, psychologa społecznego, dzisiaj już nikt nie szuka na własną rękę fundacji, na którą chciałby dać pieniądze. Walka toczy się w sieci internetowej.

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powinien się odbywać 31 grudnia. A w każdym razie jego internetowa część, bo dla dobroczynności online to najlepszy termin.

Z badań międzynarodowej firmy analityczno-informatycznej Convio wynika, że tego dnia 13 razy częściej niż zwykle wspieramy akcje charytatywne w internecie, wydając na to 22,5 razy więcej pieniędzy. Prawdopodobne jest więc, że za kilka lat WOŚP będzie się promowała w sieci jakieś dwa tygodnie wcześniej niż w telewizji.

Około 400 tysięcy Polaków zaczyna dzień od kliknięcia w pajacyka. W ciągu 2009 roku liczba kliknięć przekroczyła 50 milionów i była dwukrotnie większa niż dwa lata temu.

Polska Akcja Humanitarna ufundowała dzięki temu ponad milion obiadów dla najuboższych dzieci. Pieniądze (5 groszy od kliknięcia, nie więcej niż raz dziennie) pochodzą od sponsorów, których reklama wyświetla się za każdym razem, gdy klikniemy w pajacyka.

Takie akcje cieszą się popularnością internautów: – Nic nie kosztuje, na szlachetny cel wydaje się nie swoje pieniądze, ale cudze – zauważa medioznawca Tomasz Łysakowski.

Coraz częściej też organizacje walczące o wsparcie stawiają na zapewnienie potencjalnemu darczyńcy choć minimum rozrywki.

– Mogąc łączyć przyjemne z pożytecznym, ludzie chętniej angażują się w pomoc. Jednak za kilka, kilkanaście lat może to spowodować, że przestaniemy wspierać te inicjatywy, które po prostu robią coś dobrego, bo przegrają w walce o naszą uwagę z tymi, które dużo wysiłku poświęcą na promocję – podkreśla Maj.

Jednak przedstawiciele organizacji charytatywnych wierzą, że darczyńcy chcą nieść przede wszystkim pomoc i jest to ich suwerenna decyzja.

– Nie będziemy tworzyć specjalnej gry tylko po to, by zapewnić rozrywkę internautom, ale nie wykluczamy czegoś, co jednocześnie sprawi im przyjemność i zwróci uwagę na problemy, którymi się zajmujemy. Przecież pomaganie innym to nie cierpiętnictwo – podkreśla Dominika Rypa z PAH.

Pomaganie za pośrednictwem internetu ma dwie podstawowe zalety. Pierwsza to łatwość w przekazaniu środków. Drugą zaletą jest przejrzystość. Na większości stron internetowych możemy wybrać, co konkretnie chcemy sponsorować, a potem śledzić, ile pieniędzy zebrano.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH