Okręgowy Zjazd Lekarzy w Katowicach zaapelował do Naczelnej Rady Lekarskiej o podjęcie działań w celu zmiany zapisu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, uniemożliwiającego lekarzowi łączenie pracy w kilku placówkach posiadających kontrakty z NFZ - mówi Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach. I ocenia, że zakaz utrudnia wykonywanie zawodu, szczególnie specjalistom, a także zmniejsza dostępność pacjentów do lekarzy.
Gdy na rynku obserwujemy deficyt świadczeń finansowanych przez NFZ, za błędne rozwiązanie należy uznać uniemożliwianie lekarzowi łączenia zatrudnienia w ZOZ, który ma umowę z płatnikiem, ze świadczeniem usług medycznych, np. w prywatnej praktyce w ramach kontraktu. Szczególnie boleśnie odczują to pacjenci korzystający z pomocy deficytowych specjalistów.
Jeżeli będą podejmowane restrykcje wobec lekarzy zatrudnionych u więcej niż jednego pracodawcy, ograniczony zostanie dostęp do świadczeń specjalistycznych, pogorszy się ponadto sytuacja finansowa samych specjalistów.
Fakt, że lekarze pracują w kilku miejscach, wynika nie tylko z niedoborów w finansowaniu świadczeń, ale również ze wciąż niskiego poziomu wynagrodzeń w podstawowym miejscy pracy. Docelowy model zatrudnienia to praca w jednym miejscu i godziwe zarobki, ale na razie lekarz jest zmuszony do pracy w wymiarze niekiedy dwóch etatów i łączenia dyżurów z dodatkowymi zajęciami.
Pracodawcy mówią o konieczności wprowadzenia zakazu konkurencji i podkreślają, że lekarze dorabiający w innych placówkach osłabiają pozycję pracodawcy zatrudniającego ich na pierwszym etacie. Z tym argumentem należy dyskutować. Bo jak w jego kontekście rozumieć bardzo powszechne w publicznych ZOZ-ach zjawisko świadczeń wykonanych ponad limit przyznany w kontrakcie NFZ? Świadczy ono o zapotrzebowaniu na usługi, a działalność lekarzy w rzekomo konkurencyjnym podmiocie stanowi w istocie uzupełnienie oferty publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Także monopolistyczny płatnik, czyli NFZ, zainteresowany jest konkurencyjnymi ofertami, zwłaszcza niżej wycenionymi.
Klauzule o zakazie konkurencji są wprawdzie stosowane, jednakże mają one określone skutki dla pracodawcy, który musi wypłacać pracownikom, zwłaszcza wysokokwalifikowanym, wyższe pobory. Lekarze nie chcą umierać z przepracowania, ale muszą mieć odpowiednie warunki pracy i płacy. Praca ponad miarę nie leży tu w niczyim interesie.
Myślę, że podobny punkt widzenia zaprezentują obradujące obecnie w różnych miejscach kraju zjazdy okręgowe. Wiem, że temat jest żywo dyskutowany.
Jako samorząd lekarski nie odpowiadamy za politykę zdrowotną. A cierpi ona w Polsce na dwa podstawowe schorzenia – niedookreślenie i niedoszacowanie. W przepisach brakuje precyzji i do końca nie wiadomo, co się pacjentowi należy, w jakim standardzie i za ile.
Niedoszacowanie systemu ochrony zdrowia ciągnie się latami. Ktoś policzył, że gdyby składka zdrowotna była od 1999 r. na poziomie 13 proc. (jak wskazywali eksperci), to w ciągu 10 lat pojawiłoby się w systemie dodatkowo około 200 mld zł. Prawdopodobnie nie byłoby także problemu klauzul o zakazie konkurencji.
Czytaj więcej: zatrudnienie lekarzy | czas pracy lekarzy | Jacek Kozakiewicz | zakaz konkurencji | Okręgowa Rada Lekarska w Katowicach | opinie prawo w ochronie zdrowia
Szczecin: samorządowa dotacja dla szpitala