Kierownik oddziału zastąpił ordynatora

W Wojewódzkim Szpitali Specjalistycznym w Radomiu nie ma już ordynatorów, są kierownicy oddziałów. O powodach tych zmian rozmawiamy z Luizą Staszewską, dyrektorem szpitala. Jak tłumaczy, lekarze mają nie tylko leczyć i organizować proces leczenia, muszą też pilnować finansów oddziałów, a po przekształceniu szpitala w spółkę szukać dodatkowych dochodów.

Rynek Zdrowia:- Dlaczego zdecydowała się pani na likwidację stanowisk ordynatorów oddziałów i powołanie w ich miejsce kierowników?

Luiza Staszewska: - Ustawa o działalności leczniczej przewiduje taką możliwość. Skorzystałam z niej ze względu na oszczędności. Konkursy na stanowiska ordynatorów odbywały się w Izbie Lekarskiej w Warszawie. Trzeba było organizować wyjazdy do stolicy dla pięciu delegatów, a tam wynajmować salę, w której były przeprowadzane. To kosztowne i dezorganizujące pracę szpitala przedsięwzięcie.

- Nie przesadza pani? Konkursy są raz od wielkiego dzwonu.

- Dokładnie raz na sześć lat, bo tyle trwała kadencja ordynatora. Z tym, że trzeba to pomnożyć przez 21, gdyż tyle mamy oddziałów. W praktyce były to średnio 2 postępowania konkursowe w ciągu roku, czyli oderwanie od codziennych zajęć 10 pracowników, dwukrotnie na jeden konkurs. Komisja konkursowa na pierwszym posiedzeniu ustalała warunki konkursu. Przesłuchanie kandydatów i ewentualne rozstrzygnięcie to następne posiedzenie i kolejny wyjazd. Gdyby konkursy były organizowane w Radomiu, nie byłyby tak uciążliwe.

Jest jeszcze jeden aspekt. Dyrektor miał tylko jeden głos w postępowaniu konkursowym. To komisja wskazywała osobę, którą należy zatrudnić.

- Ale dyrektor też ma w komisji przedstawicieli.

- Tak, teraz zgodnie z brzmieniem nowego rozporządzenia, tak jest. Jednak proszę pamiętać, że jako dyrektor ponoszę jednoosobową odpowiedzialność za szpital. Dlatego muszę mieć wpływ na to, co się w nim dzieje. Zmieniłam więc regulamin organizacyjny i wprowadziłam w miejsce ordynatorów kierowników oddziałów. Rozmawiałam ze wszystkimi ordynatorami z konkursów i zaproponowałam, by objęli stanowiska kierowników oddziałów. Zgodzili się, pracują na tych samych warunkach, jakie mieli w umowach konkursowych. Natomiast ja mam teraz większy wpływ na to, kto pracuje w szpitalu, kto nim zarządza. Od naszej współpracy zależą wyniki szpitala.

- Załóżmy, że byłem ordynatorem, teraz zostałem kierownikiem. Mam świadomość, że pani dyrektor mnie mianowała i wiem z jakich powodów. Co mam zrobić jako kierownik, gdy jest konieczność zastosowania jakiejś drogiej procedury?

- Nie ma problemu. Kierujemy indywidualny wniosek do płatnika o sfinansowanie kosztownej procedury. To nie jest tak, że kierownicy są ubezwłasnowolnieni i o wszystko mają pytać dyrektora. Kierownik ma zarządzać oddziałem, odpowiadać za leczenie, pilnować, żeby oddział się bilansował. Ale gdy trzeba, ratować pacjenta. To nie budzi wątpliwości. Tu nie chodzi o oszczędzanie na pacjencie. Trzeba tylko zastosować takie procedury, żeby otrzymać z NFZ pieniądze za wykonaną pracę.

- Czy chce pani przez to powiedzieć, że ordynatorzy szastali pieniędzmi?

- Nie. Po prostu nastąpiło nowe rozdanie. Dostali teraz szansę i od nich zależy, jak ją wykorzystają w warunkach komercjalizacji szpitala.

Zgodnie z ustawą o działalności leczniczej, jeśli będziemy mieli za ten rok ujemny wynik, wyższy od kosztów amortyzacji, to albo podmiot tworzący  dołoży nam brakującą kwotę, albo przekształci nas w spółkę. Za zeszły rok mieliśmy koszty o 7,5 mln zł powyżej amortyzacji, w tym roku podobnie. Przekształcenie szpitala w spółkę jest nieuchronne. Proste oszczędności w tej sytuacji już nie wystarczą. Kierownicy oddziałów będą musieli nie tylko kontrolować wydatki, ale również szukać dodatkowych przychodów dla szpitala.

- Dlaczego pani myśli, że szpital będzie spółką?

- Przy tym poziomie finansowania usług szpitala przez NFZ  nie jesteśmy w stanie zbilansować naszych przychodów z kosztami. Mamy już 10,5 mln zł nadwykonań za 5 miesięcy. To znaczy, że praca została wykonana, ale zapłata jest wątpliwa. Czekamy na pieniądze, ale w NFZ mówią, że ich nie mają. To jest ewidentna strata dla szpitala.

- Urząd Marszałkowski oficjalnie nie zajął stanowiska w sprawie przekształceń szpitali na Mazowszu. Nie ma listy wytypowanych palcówek.

- Z ekonomicznego punktu widzenia komercjalizacja jest nieuchronna. Wiemy, jaki mam bilans; wiemy też, jaka jest sytuacja płatnika; wiemy co mówi ustawa o działalności leczniczej. Z tych przesłanek płynie dla mnie jeden wniosek: Staszewska szykuj się do komercjalizacji szpitala.

- Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH