AS/Rynek Zdrowia/Polska Times | 08-10-2008 12:31

Kiedy w Warszawie znów zaczną dyżurować okuliści?

Od tygodnia stolica jest bez ostrych dyżurów okulistycznych. Przyczyną takiej sytuacji jest brak wspólnej polityki dyżurowej wśród różnych właścicieli (tzw. organów założycielskich) szpitali. Być może dzisiaj uda się osiągnąć consensus.

Kłopoty z ostrymi dyżurami okulistycznymi w Warszawie pojawiły się kilka miesięcy temu, gdy część szpitali odmówiła pełnienia ostrych dyżurów okulistycznych, ponieważ za częstsze dyżury NFZ nie płaci dodatkowych pieniędzy. Pod koniec września pozostałe szpitale, ponoszące koszty utrzymywania całodobowo specjalisty, również nie wyraziły zgody na wpisanie do grafika dyżurów. Efekt? Pacjenci z urazami oka, zgodnie z przepisami, trafiają do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, które muszą udzielić im pomocy. Jeśli nie mają okulisty, muszą znaleźć miejsce dla takich pacjentów w innej placówce. A potrzeba było naprawdę tak niewiele – porozumienia pomiędzy organami założycielskimi szpitali - miastem, wojewodą i Ministerstwem Zdrowia. Tymczasem tym trzem właścicielom trudno było ustalić jedną politykę dyżurową.

Dzisiaj prawdopodobnie rozstrzygnie się sprawa ostrych dyżurów okulistycznych w warszawskich szpitalach. Właściciele szpitali, wojewódzki konsultant ds. okulistyki oraz przedstawiciel Narodowego Funduszu Zdrowia spotkali się u wojewody. Mają ułożyć grafik dyżurów, którego nie ma od początku października. Podobno jest teraz wola i determinacja, by sprawę załatwić, sprawiedliwie rozdzielić dyżury pomiędzy szpitale i przywrócić mieszkańcom Warszawy ostre dyżury okulistyczne.

Spotkanie u wojewody skończyło się po południu. Przedstawiciele różnych organów, odpowiedzialnych za zdrowie warszawskiej społeczności podjęli wiążące decyzje. Ustalono, że Oddziały Ratunkowe tych szpitali, które mają okulistykę,  będą pełniły ostre dyżury. Katarzyna Paczek - dyrektor Mazowieckiego Centrum Zdrowia Publicznego powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl, że konsultant wojewódzki ponadto został zobowiązany do ustalenia grafiku dyżurujących szpitali. Mazowiecki oddział NFZ natomiast złożył deklarację, że jeżeli szpitale nie będą realizowały świadczeń przewidzianych kontraktami, płatnik będzie wyciągał wobec nich konsekwencji i nawet sankcje finansowe, wynikające z zapisów umowy z NFZ. Mazowieckie Centrum Zdrowia Publicznego zobowiązało się przy tym do przekazywania każdej informacji do NFZ o niewłaściwym wykonywaniu świadczeń.

A swoją drogą warto zwrócić uwagę na fakt, że protestów szpitali, odmawiających pełnienia ostrych dyżurów, jakby przybywało. Wczoraj pisaliśmy o braku w Łodzi ostrych dyżurów chirurgii szczękowej, do czego doprowadziła likwidacja oddziału w szpitalu w Zgierzu i złożenie wypowiedzeń umów o pracę przez specjalistów zatrudnionych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. N. Barlickiego, którzy zbuntowali się przeciwko codziennym ostrym dyżurom. Szpitale warszawskie odmówiły pełnienia ostrych dyżurów okulistycznych, z powodu braku funduszy na pokrycie kosztów tzw. nadwykonań, za które NFZ nie płaci.

W pełni zrozumiała jest  reakcja lekarzy i szpitali, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że sytuacja wymyka się spod kontroli i rozgrywa się pomiędzy lecznicami, ich organami założycielskim i płatnikiem. A pacjent? Czegoś ciągle chce, już to oko naprawić, już to szczękę połatać…Jeszcze w nocy! Nie ma co szermować więc jego dobrem, bo tak naprawdę nie o nie tu chodzi.