Kiedy rejestracja przestanie być słabym punktem systemu?

Wiele skarg jest na rejestracje szpitali i przychodni.

– Człowiek chce wezwać lekarza do domu, bo dziecko jest chore. Dzwoni do przychodni, a w rejestracji słyszy: lekarz ma dużo pacjentów, proszę przyjść osobiście. Takie zachowanie to nadużycie – stwierdza Mariola Tuszyńska, rzecznik praw pacjenta przy bydgoskim NFZ.

Wyjaśnia Gazecie Wyborczej,  że osoba zatrudniona w rejestracji ma obowiązek połączyć z lekarzem i to on, na podstawie krótkiego wywiadu telefonicznego, decyduje, czy rodzic ma przyjechać z dzieckiem, czy też potrzebna będzie wizyta domowa. Następny problem to zapisy do specjalistów. Na początek miesiąca wiele przychodni wyznacza dzień rejestracji. Ludzie stają więc o drugiej w nocy i czekają. Bywa, że w ogonku jest nawet 400 osób.

Urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia mówią, że rejestracja powinna się obywać na bieżąco, a pacjent ma prawo wybrać jeden ze sposobów: telefoniczny, osobisty, elektroniczny, może też poprosić o zarejestrowanie do lekarza inną osobę.

– Tam, gdzie jest inaczej, proszę dyrektorów, żeby zmienili system rejestracji, nie utrudniali ludziom dostępu do świadczeń medycznych. Ale jest wielu recydywistów, z którymi trudno sobie poradzić. Nie pomagają prośby, a innych narzędzi nacisku nie mam – przyznaje rzecznik praw pacjenta. – Za nieprawidłową realizację umowy, możemy nałożyć na szpital czy przychodnię karę. Dotyczy to np. pobierania opłat od ubezpieczonych pacjentów. Problem w tym, że nie ma jednoznacznego zapisu w rozporządzeniu ministra zdrowia, który pozwalałby nam nakładać kary za niekorzystne dla pacjenta zasady rejestracj.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH