Z informacji związków zawodowych wynika, że premie Bernadety Kuraszewskiej, kanclerz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego są wielokrotnością jej wynagrodzenia zasadniczego, choć zgodnie z regulaminem powinny wynosić tylko 50 procent.

W efekcie premia, która nie powinna przekraczać 3 tys. zł, wynosi kilkanaście tysięcy złotych – podaje Gazeta Wyborcza.

Wypłacane są ze specjalnej puli dla pracowników, którzy nie są nauczycielami akademickimi. Ta pula wynosi 55-80 tys. zł zależnie od miesiąca. Najwięcej dostaje pani kanclerz, resztę kilku, najwyżej kilkunastu jej najbliższych współpracowników – twierdzą działacze.

Ich zdaniem, władze uczelni zatajają informację o wysokości premii, mimo że zgodnie z prawem, wynagrodzenie kanclerza wyższej uczelni publicznej jest jawne.

Po półrocznej wymianie korespondencji między związkowcami i rektor uniwersytetu, Ewą Małecką-Tenderą, związkowcy uzyskali jedynie taryfikator z ostatnich trzech lat, a w nim widełki, w jakich mieszczą się poszczególne składniki wynagrodzenia, bez informacji o rzeczywiście wypłacanych wysokości premii.

Rektor uzasadniając wysokie zarobki kanclerz Kuraszewskiej, podkreśla jej zasługi dla uczelni.

– Poza tym związki nie zwróciły się o tę informację na wymaganym formularzu zamieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej, a my nie możemy spełniać każdej ich zachcianki – odpowiada rektor.

Związkowcy nie zamierzają wypełniać formularza BIP. Chcą, by sprawą zajął się NIK.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH