Za dobę pobytu pacjenta w szpitalu, który jest karmiony za pomocą łyżeczki NFZ płaci 198 złotych. Z kolei utrzymanie pacjenta, któremu pokarm podawany jest przy użyciu sondy zostało wycenione przez płatnika na 71 złotych.

Regionalne oddziały NFZ rozesłały do wszystkich zakładów pisma, które dzielą pacjentów ze względu na sposób, w jaki spożywają szpitalne posiłki. Kategorię „0" dostaje osoba, która nie jest w stanie samodzielnie jeść i musi być karmiona przez zgłębnik lub gastrostomię. Kategoria „5" z kolei przypisana jest choremu, który potrzebuje pomocy w krojeniu, smarowaniu masłem albo jedzenie podawane jest mu łyżeczką przez pielęgniarkę. Dobowy pobyt osoby z pierwszej grupy wart jest 198 złotych, z drugiej tylko 71 złotych – donosi Dziennik.

Grażyna Buczkowska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych jest zdumiona taki dzieleniem pacjentów na grupy.

- Obawiam się, że niedługo Fundusz może dojść do wniosku, że pacjent, który korzysta z pampersa, a nie cewnika, też powinien być inaczej wyceniony, bo w końcu może samodzielnie oddawać mocz. Szykuje nam się naprawdę godna starość - komentuje.

Anna Peciak, dyrektor Zakładu Opieki Długoterminowej w Katowicach, wyjaśnia, że w jej placówce na 113 pacjentów problemy z jedzeniem ma połowa, ale tylko nieliczni karmieni są sondą. Zaznacza, że różnica w komforcie jest niewyobrażalna.

- Zakłady opiekuńcze będą podłączać ludzi do sondy, bo nie będą miały wyjścia. Karmienie takiej osoby ręcznie jest bardzo absorbujące i czasochłonne. Czasem trwa kilka godzin w ciągu doby. Jeśli NFZ nie będzie dawał dość pieniędzy, to zabraknie środków na personel, czyli nie będzie miał kto tego robić. I koło się zamyka - tłumaczy pytany o zdanie przez Dziennik prof. Tomasz Grodzicki, krajowy konsultant ds. geriatrii.

Jego zdaniem taką wyceną Fundusz de facto daje jasny komunikat: podłączajcie pacjentów do sond, bo tak się bardziej opłaca i jest o wiele wygodniej. Grodzicki tłumaczy, że opieka nad obłożnie chorym, który ma sondę, a tym karmionym łyżeczką niewiele się różni, jeśli chodzi o koszty. Trzeba mu podać leki, drogie maści przeciwodleżynowe, zapewnić rehabilitację.

Zdaniem NFZ decyzja jest jak najbardziej racjonalna. Bo jak tłumaczy, Karolina Jasik z biura prasowego im bardziej pacjent wymaga opieki specjalistycznej, tym więcej pieniędzy idzie na ten cel.

- A karmienie dożylne i dojelitowe jest droższe od karmienia łyżeczką. Poza tym przecież pielęgniarkę może w karmieniu udciążyć ktoś inny, na przykład członek rodziny. 

- Mam 113 pacjentów, odwiedzających ich regularnie mogę policzyć na palcach obu rąk. Taka jest smutna polska rzeczywistość  - mówi Peciak.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH