W którą stronę będzie zmierzało prawo regulujące sytuację klinik?
Departament szkolnictwa i nauki Ministerstwa Zdrowia przygotował propozycje systemowych zmian dotyczących szpitali klinicznych. W najbliższych dniach mają one trafić na biurka szefów resortu. Fakt, że czeka nas kolejne podejście do problemu szpitali klinicznych portal rynekzdrowia.pl potwierdził w biurze prasowym ministerstwa.
O samym dokumencie zawierającym propozycje zmian w zarządzaniu i finansowaniu klinik niewiele wiadomo. W biurze prasowym MZ przekazano nam, że do czasu zakończenia wewnętrznej dyskusji nad dokumentem, oficjalne stanowisko MZ nie będzie prezentowane.
Trzeba jednak pamiętać, że dysputa o miejscu, roli i misji szpitali klinicznych w systemie ochrony zdrowia, także o ich zadłużeniu, trwa już wiele lat.
– Na razie dyskutujemy o przyszłym kształcie takich regulacji, a właściwie o kolejnym „projekcie projektu” ustawy dotyczącej jednostek klinicznych – mówiła jeszcze w marcu prof. Małgorzata Tafil-Klawe, prorektor ds. Collegium Medicum UMK, podczas konferencji regionalnej Rynku Zdrowia pt."System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa", zorganizowanej w Bydgoszczy.
Ktoś nowy w klinice
Jednakże toczący się spór między środowiskami „dyrektorskimi” a „rektorskimi” na temat klinik został ostatnio przyćmiony właśnie informacjami o tym, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad rozwiązaniem problemu zadłużenia 35 z 46 szpitali klinicznych, które są winne dłużnikom ok. 1,5 mld zł, w tym 656 mln zł zobowiązań wymagalnych. Jak już pisaliśmy w portalu rynekzdrowia.pl remedium miałaby być pomoc finansowa Agencji Rozwoju Przemysłu SA (ARP) udzielona w zamian za przejęcie części udziałów w tych placówkach. Dzięki temu nie musiałyby one zwracać udzielonej pomocy.
Ale ARP mogłaby się okazać lisem w kurniku. Mogłoby przecież przejmować zadłużone kliniki, a następnie przekształcać je w spółki prawa handlowego. Byłaby to zupełnie nowa sytuacja dla uczelni medycznych. Wobec niej bledną dotychczasowe rozważania, czy uczelniana klinika jest elementem rynku ochrony zdrowia elastycznie dostosowującym swoje struktury do popytu na usługi, czy też placówką uczelni, która prowadzi dydaktykę oraz wdraża nowoczesne technologie w medycynie.
Tymczasem dla ARP zdrowie, to także nowy obszar. Portal rynekzdrowia.pl zapytał Romę Sarzyńską-Przeciechowską, rzecznika prasowego Agencji o doświadczenia jej firmy w sektorze ochrony zdrowia. Odpowiedziała, że zdecydowanie więcej mogłaby powiedzieć o strefach ekonomicznych.
Jeśli o pieniądzach mowa…
Jeśli punktem wyjścia w ministerialnej dyskusji nad ustawowymi propozycjami rozwiązań dla szpitali klinicznych będzie kwestia ich finansowania, to dalsze rozstrzygnięcia dotyczące organizacji, sposobów zarządzania, rzeczywistych kompetencji rektorów, dyrektorów i ordynatorów itp. będą tylko jej prostą konsekwencją.
Czytaj więcej: Jarosław Kozera | Agencja Rozwoju Przemysłu | zobowiązania wymagalne | Małgorzata Tafil-Klawe | Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika | Anna Niedźwiedzka | zadłużenie klinik | zobowiązania szpitali | Piotr Jędrzejczak | Roma Sarzyńska-Przeciechowska | komercjalizacja klinik | szpitale uniwersyteckie
Szczecin: samorządowa dotacja dla szpitala
Wrócę tu do przykładu herbaty, jeżeli mamy mało cukru to należy skrócić jego drogę z cukierniczki do szklanki, jeżeli będziemy sypać go z dużej wysokości to na pewno duża jego część trafi poza szklankę. Jeżeli ma się mało pieniędzy na leczenie to trzeba opracować jasny system rozdziału tych pieniędzy pomiędzy wszystkie podmioty, jakie są konieczne do zabezpieczenia równego dostępu Polaków do leczenia. Puszczenie na żywioł opieki zdrowotnej skutkuje tym, że powstają NZOZ-y wybierające najbardziej opłacalne procedury medyczne, co powoduje, że te, które robią wszystko pozbawione tych bardziej opłacalnych nie mają, z czego dołożyć do tych nieopłacalnych. Po 10 latach zmian w służbie zdrowia trzeba przyznać, że wprowadzone zmiany nie przyniosły poprawy jej działania pomimo zwiększenia nakładów. System rozliczeń i limity świadczeń wręcz zmniejszyły dostęp do leczenia stały się też zalążkiem wzrostu korupcji, co przy całkowitej bezkarności dyrektorów szpitali za ich zadłużanie doprowadziło do zapaści, jaką widzimy.
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest powrót szpitali do finansowania budżetowego przy określeniu jasnych kryteriów podziału środków w zależności od wielkości szpitala jego referencyjności zakresu świadczeń itd. Należy zadać pytanie czy kliniki nie mające zadłużenia naprawdę tak tanio i dobrze leczą czy też mają wysokie kontrakty z NFZ a może pracownicy NFZ mają układy z tymi klinikami i nie kontrolują wirtualnych rozliczeń.
Konkludując Ministerstwo Zdrowia nie ma żadnego pomysłu na polską służbę zdrowia, dlatego jak najszybciej należy wrócić do sprawdzonego systemu, który także funkcjonuje w wielu krajach Zjednoczonej Europy i Świata.