Lekarze uczący zawodu młodszych kolegów zarabiają od nich na Podlasiu nawet o prawie tysiąc złotych mniej. Dzieje się tak, odkąd Ministerstwo Zdrowia podwyższyło pobory lekarzy na rezydenturze. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy namawia ich do walki o pieniądze w sądzie.

Nieporozumienia rozpoczęły się, kiedy w życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia podwyższające wynagrodzenie lekarzy rezydentów nawet do 3890 zł brutto w specjalizacjach priorytetowych. Jak się okazuje rozporządzenie może mieć w pewien, choć minimalny sposób, przełożenie i na wynagrodzenie za dyżury dla... specjalistów. Większe pieniądze dla rezydentów oznaczają, że ze wspólnej kasy szpitala trzeba będzie im więcej zapłacić i za dyżury lekarskie.

Na Podlasiu, wyższe podstawowe zarobki rezydentów niż specjalistów powodują bodaj największe środowiskowe animozje.

– Nie ma się co łudzić, że dyrektorzy szpitali, władze samorządowe czy rząd nagle dojdą do wniosku, że to nie w porządku, że lekarz specjalista I lub II stopnia zarabia mniej od swojego młodego kolegi – uważa dr Ryszard Kijak, szef oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Podlasiu. I namawia kolegów: – Na stronach internetowych www.ozzl.org.pl jest gotowy pozew do sądu, z instrukcjami, wystarczy go tylko wypełnić.

Jak pisze Gazeta Wyborcza z sześciu największych szpitali na Podlasiu, podległych marszałkowi województwa, problem ten dotyczy połowy: dwóch wojewódzkich szpitali – w Białymstoku i Suwałkach oraz szpitala psychiatrycznego w Choroszczy. Dotyka on także części pracowników szpitala uniwersyteckiego.

– Najgorzej jest w szpitalu w Choroszczy, gdzie różnica na niekorzyść specjalistów waha się od 640 do 928 zł – mówi prof. Jan Stasiewicz, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku.

Jako prezes Izby postuluje: lekarz szkolący (specjalista) powinien zarabiać w szpitalu co najmniej 20 procent więcej niż lekarz przez niego szkolony. Pismo w tej sprawie już trafiło do Bogusława Dębskiego, wicemarszałka województwa podlaskiego odpowiedzialnego za służbę zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia nie ma zamiaru zajmować się sprawą. Zarobki rezydentów opłacane są z budżetu państwa, a pensje lekarzy w szpitalach leżą już w gestii dyrektorów i organów założycielskich – zazwyczaj jednostek samorządu terytorialnego. Ci zaś o podwyżkach nawet nie chcą myśleć, bo oznaczałoby to albo zmniejszenie świadczeń, albo zwiększenie zadłużenia.

Lekarze postanowili iść do sądu.

– Jesienią ma ruszyć akcja pozwów do sądu od wszystkich tych, którzy czują się pokrzywdzeni – zapowiada na łamach Gazety Wyborczej Ryszard Kijak. – Tak naprawdę z tymi płacami najgorzej jest w naszym województwie i  podkarpackim. Jedyną szansą, żeby zmienić to zmienić jest pisanie pozwów i procesy – zagrzewa do walki zwiazkowców w białych kitlach.

Lekarze w swoich pozwach mają zamiar domagać się odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu i zakazu dyskryminacji, w myśl których wynagrodzenia lekarzy powinny być uzależnione od hierarchii i zakresu obowiązków pracowników.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH