Nieustabilizowany kurs złotówki sprawia, że coraz więcej szpitali ma problem z zaopatrzeniem w leki i jednorazowy sprzęt.

Zadłużone szpitale zalegają m.in. z wpłatami za leki dostarczane przez hurtownie.  Kiedy hurtownie nie otrzymują zapłaty, nie mogą zapłacić firmom produkującym leki. Dlatego też coraz więcej hurtowni nie przystępuje w ogóle do przetargów na zaopatrzenie placówek medycznych.

Sprzedają im leki, ale tylko wtedy gdy szpital gotów jest je kupić z wolnej ręki i zapłacić za nie od razu. Cena jest wtedy wyższa niż przy zakupie hurtowym, ale szpitale często nie mają wyjścia. Teraz muszą się zmagać z jeszcze jednym kłopotem - wzrastającą ceną euro. Liczba hurtowni dostarczających leki jeszcze bardziej zmalała.

- Robią to niechętnie albo wcale i zmuszają do zakupów z wolnej ręki, ale przynajmniej gotowi są negocjować jako taką cenę – mówi Ryszard Batycki, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.

Hurtownie zaś odbierają coraz więcej telefonów od szpitali. - Zdarzyło się nam, że szpital do nas zadzwonił i wprost prosił, byśmy się zgłosili do przetargu, bo ogłosili go już trzeci raz i żadnych chętnych wciąż nie było - mówi Ewa Kolasińska z katowickiej hurtowni Salus.

Kurs euro ma znaczący wpływ na cenę medykamentów, ponieważ większość z nich jest produkowana poza granicami naszego kraju. Jeśli jedno opakowanie nowoczesnego preparatu kosztuje 5 tys. euro, to latem niejedna hurtownia była gotowa dostarczać go szpitalowi za 15-16 tys. zł. Umowę podpisała na cały rok. A dziś dopłaca do każdego opakowania po kilka tysięcy złotych.

- Coraz więcej firm zgłasza się do nas i chce, mimo zawartych umów, powtórnie negocjować stawki. Na razie odmawiam - mówi Piotr Zdunek, dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii. Jak twierdzą przedstawiciele hurtowni farmaceutycznych takie negocjowanie stawek jest legalne, bo kurs euro zwyżkował o więcej niż 30%.

Dodatkowo trwają kłopoty z dostawą produkowanych w Polsce leków ratujących życie. W hurtowniach wciąż nie ma ani przeciwwstrząsowego corhydronu, ani używanych na intensywnej terapii fenicortu i dexavenu.

Śląska Izba Aptekarska wezwała Ministerstwo Zdrowia do interwencji. Ministerstwo doradziło szpitalom kupowanie zagranicznych zamienników. Problem w tym, że to leki niezarejestrowane w Polsce i trzeba je sprowadzać na zamówienie za jeszcze wyższe kwoty.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH