I znów pikieta na ul. Miodowej: będzie ogólnopolski protest pielęgniarek?

We wtorek (23 lutego) pielęgniarki kontynuują pikietę przed Ministerstwem Zdrowia.

Uczestniczy w niej około 20 osób. Ma trwać, podobnie jak w poniedziałek, do godz. 19. Pielęgniarki będą się zmieniały. W przypadku braku reakcji resortu zdrowia, w środę zarząd związku ma podjąć decyzję o ogólnopolskim proteście.

W poniedziałek (22 lutego) przedstawicielki OZZPiP rozmawiały w siedzibie resortu zdrowia z minister Ewą Kopacz. Stronę związkową reprezentowały Dorota Gardias, szefowa Związku, i jej zastępczyni, Longina Kaczmarska. Dorota Gardias po zakończonym spotkaniu stwierdziła, że od dwóch tygodni siostry protestują i głodują na Podbeskidziu, a dyrektorzy szpitali odpowiadają, że nie mają pieniędzy na podwyżki.

– Pielęgniarki czują się oszukane – powiedziała przewodnicząca OZZPiP. Zarzuciła też Ministerstwu Zdrowia brak kontroli nad pieniędzmi z NFZ. W jej opinii, jest to jedną z przyczyn braku odpowiednich wynagrodzeń. Dodała, że liczy na współpracę minister zdrowia w tej sprawie, ale jeśli problem protestujących na Podbeskidziu nie zostanie rozwiązany, Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych zdecyduje o zaostrzeniu protestu.

– Więcej aktywności na miejscu pracy, a nie pikiet przed Ministerstwem Zdrowia i będzie na pewno lepiej – mówiła minister zdrowia Ewa Kopacz w poniedziałek (22 lutego) w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info. – Zadałam sobie trud i rozmawiałam z każdym z dyrektorów placówek, w których trwa akcja protestacyjna. Niektórzy z nich byli w stanie przesłać mi nawet 17 protokołów ze spotkań ze związkami zawodowymi. Szczerze przyznam, że byłam zaskoczona, gdy przewodnicząca związku pielęgniarek, pani Dorota Gardias, powiedziała, że głównym problemem jest fakt, jakoby dyrekcja nie chciała rozmawiać ze strajkującymi pielęgniarkami – dodała minister Kopacz.

Jej zdaniem uwagę przykuwa kwestia rozdysponowania blisko 8 mld złotych, które szpitale dostały w ramach kontraktu z NFZ m.in. na podwyżki płac białego personelu.

 – W jednym szpitalu ponad 74 proc. kosztów to wynagrodzenia, w drugim 70 proc. Żadne przedsiębiorstwo by tego nie wytrzymało – przekonywała.

Zdaniem Kopacz najbardziej zadłużone placówki mają najlepiej zarabiających pracowników.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH