"Hotelowy" pacjent w szpitalu: można wystawić mu rachunek, ale...

Szpitale mogą pobierać opłaty od osób, które nie wymagają już udzielania całodobowych, stacjonarnych świadczeń zdrowotnych, ale nadal pozostają w lecznicach. Tymczasem - mimo, iż problem tzw. hotelowych pacjentów jest bardzo powszechny - placówki rzadko decydują się na wystawianie rachunków.

O przypadkach dotyczących chorych, którzy powinni być wypisani do domu, ale nie są odbierani ze szpitala przez swoich bliskich, portal rynekzdrowia.pl pisał wielokrotnie. Chodzi  zwłaszcza o osoby starsze, pozostawiane na oddziałach głównie w okresie świąt i wakacji.

Jak duża jest skala tego zjawiska? W województwie łódzkim szacuje się, że co dziesiąty pacjent nie opuszcza szpitala w wyznaczonym terminie. Rekordzistka ze Szpitala im. M. Kopernika w Łodzi spędziła tam 271 dni.

Problem widoczny jest szczególnie na oddziałach internistycznych, chorób płuc lub neurologicznych. Dla szpitali pacjenci pozostający w placówkach po zakończeniu terapii stanowią spory problem, ponieważ NFZ - co zrozumiałe - płaci jedynie za ich leczenie.

W tej sytuacji resort zdrowia postanowił zdyscyplinować rodziny chorych, dając prawo lecznicom do pobierania opłat za przedłużony pobyt.

- Zagadnienie zakończenia hospitalizacji i sposób postępowania z wypisaniem pacjenta regulują art. 29 i 30 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej - mówi nam Krystyna Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta i dodaje, że kwestie związane z ewentualnymi opłatami reguluje w szczególności art. 30 ust. 4 ww. ustawy.

- Zgodnie z nim, pacjent, którego stan zdrowia nie wymaga dalszego udzielania świadczeń szpitalnych albo całodobowych i stacjonarnych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitalne, lub osoba, na której w stosunku do pacjenta ciąży ustawowy obowiązek alimentacyjny, ponoszą koszty pobytu pacjenta, począwszy od terminu określonego przez kierownika placówki, niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych określonych w przepisach odrębnych - zaznacza Kozłowska.

Jak z tej możliwości korzystają szpitale?
Kamila Wicińska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że problem pacjentów pozostających na oddziałach po zakończonym leczeniu znany jest w placówce bardzo dobrze. Jednak doświadczenia związane z takimi przypadkami wskazują, że wynika on nie tyle z braku zainteresowania za strony rodziny, ile z braku wystarczającej liczby miejsc w zakładach opiekuńczo-leczniczych.

- Obecnie na miejsce w specjalistycznej placówce czeka się nawet kilka miesięcy. Zdajemy sobie sprawę, że bliscy mogą mieć problem z zabraniem ze szpitala osoby przewlekle chorej, wymagającej nieustannej opieki. Dlatego negocjujemy z rodzinami możliwość odebrania pacjenta - wyjaśnia Kamila Wicińska. - Nigdy nie wystawiliśmy rachunku za taki przedłużony pobyt - dodaje.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH